Ustka – Dookoła portu oraz Bateria Bluchera

1. Róża wiatrów

Ustecka róża wiatrów została wmurowana w nawierzchnię nabrzeża kołobrzeskiego, u podnóża latarni morskiej. Swoim kształtem nawiązuje do symbolu stosowanego od wieków na mapach morskich. Trzeba dodać, że róża wiatrów stała się także popularnym znakiem tatuowanym na marynarskim ramieniu po przepłynięciu Atlantyku.

Na mapach, róża wiatrów, to symbol okrągłej tarczy z podziałką w stopniach albo rumbach z wyznaczonymi kierunkami stron świata: północny N – 0° (stopni), południowy S – 180° wschodni E – 90°, a zachodni W – 270°. Dodatkowo dzieli się różę wiatru na cztery kierunki pośrednie: NE, SE, SW, NW. Oznaczano za jej pomocą kierunki wiatru zapisywane potem np. w dziennikach pokładowych. Co ciekawe, do dziś wyznacza się kierunek skąd wieje wiatr, a nie dokąd!

Ustecka róża wiatrów powstała w 2012 roku przy okazji pierwszego od ponad 100 lat remontu nabrzeża portu.

2. Pomnik Ludziom Morza

Ustka jest miastem, w którym pomniki doznają wielu, często ciężkich przygód. Bo to przecież i perypetie Syrenki na Wschodnim Molo, i figura Świętego Nepomucena “wygonionego” przez Syrenkę, pomnik Umierającego wojownika dłuta kontrowersyjnego hitlerowskiego rzeźbiarza… Nie inaczej jest z pomnikiem Ludziom Morza. Choć wydawałoby się, że temat jest zacny i z wszech miar godny uczczenia, to i w tym wypadku usteckie fatum pomnikowe dało znać o sobie.

Pomnik odsłonięto w 2002 roku, choć pomysł jego powstania pojawił się ponad dwadzieścia lat wcześniej. Jan Piotrowski, mieszkaniec osiedla Dunina w Ustce zaproponował, aby w mieście ustawić pomnik ku czci ludziom morza. Powołano społeczny komitet budowy pomnika. Niestety w projekcie dopatrzono się zbyt wielu cech religijnych. Pomnik miał bowiem prezentować postać kobiecą, w pozie orantki, tj. Modlącej się z uniesionymi rękami. Za bardzo kojarzyła się z Matką Boską, więc ówczesne władze nie zezwoliły na budowę pomnika w takiej formie, który pierwotnie miał stanąć na skwerze obecnie zwanym Skwerem Jana Pawła II przy ul. Marynarki Polskiej.

Przez wiele kolejnych lat oficjalnie brakło pieniędzy, potem sprawa pomnika uległa trochę zapomnieniu. Powrócono do idei w 2001 roku dzięki staraniom usteckiej radnej Anny Góreckiej. Znaleźli się sponsorzy, dorzucił się również budżet miasta i powiatu, część niezbędnej kwoty pochodzi także ze składek społecznych. W ten sposób powstał pomnik przedstawiający kobietę zwróconą twarzą do portu. Nader często figura wciąż jest mylona z Madonną, a ma przedstawiać matkę czekającą na powrót syna z morza. Przy pomniku ustawiono cztery tablice ze scenami przedstawiającymi pracę żeglarzy i rybaków, koło sterowe i kotwicę. Autorem figury jest profesor Stanisław Kulon z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, tablice wykonał rzeźbiarz Mieczysław Borys, a za aranżację całości w krajobrazie Ustki był odpowiedzialny architekt Marek Perkowski.

Pomnik stanął w miejscu, gdzie według usteckiej legendy, biedna wdowa Marusza, a później wiele innych żon i matek, oczekiwało na powrót z morza swoich bliskich.

I to byłoby wszystko na temat pomnika, gdyby nie usteckie fatum pomnikowe, co i raz nie dające zapomnieć o sobie. Otóż w przeddzień odsłonięcia pomnika, postać matki oczekującej na syna, straciła głowę, dosłownie. Nieznani sprawcy utrącili górną część postumentu, a spłoszeni przez dyżurnego bosmana z kapitanatu, wyrzucili głowę do pobliskiego śmietnika. Pomnik na odsłonięcie udało się naprawić, ale do dnia dzisiejszego na szyi matki widoczne są pęknięcia i rysy.

Co roku, 15 sierpnia, w dzień Święta Ustki i Wojska Polskiego, składane są pod pomnikiem wieńce i kwiaty mające upamiętnić wszystkich tych, którzy pracowali i stracili życie na morzu.

3. Nabrzeża portowe

Nabrzeża portowe to po prostu brzegi kanału portowego, umocnione, wyposażone w urządzenia niezbędne do przyjęcia statku. Statek przybija do nabrzeża, a w żargonie marynarskim, przybija do kei. Po przybiciu do nabrzeża statek zostaje zakotwiczony i przycumowany. Chodzi o to, żeby statek unieruchomić. W tym celu wyrzuca się ze statku kotwicę, która wbija się w dno kanału. Cumowanie zaś, to po prostu przywiązanie statku grubą liną do pachołków na nabrzeżu, tzw. Polerów.

Nabrzeża portowe w Ustce powstały w XIX i XX wieku wraz z modernizacją i rozwojem portu prowadzonym przez Państwo Pruskie. Ponieważ ustecki port narażony jest na mocne falowanie, to od dawna nieremontowane umocnienia nabrzeży były mocno zdewastowane, wymagały remontu. W grudniu 2013 roku na Bałtyku rozszalał się huragan Ksawery. Wiatr wiał z prędkością do 117 km/h a wysokość fali dochodziła do 11 metrów. Silny wiatr wiejący od północy wtłaczał do portu masy wody morskiej, potężne falowanie zrywało cumy statków, które schroniły się w usteckim porcie przed huraganem. Uszkodzone zostały nabrzeża co w końcu wymusiło ich remont na wiosnę 2014 roku, po stu latach od ostatnich prac renowacyjnych.

Rok później, w styczniu 2015, na Bałtyku rozszalał się huragan Feliks. Wiatr wiał z prędkością nawet do 110 km/h. Świeżo wyremontowane nabrzeże zostało zniszczone. Na szczęście nabrzeże było ubezpieczone a dodatkowo okazało się, że remont został wykonany nie do końca prawidłowo. W sądzie doszło do ugody z wykonawcą remontu i zniszczone nabrzeże wyremontowano po raz drugi.

Obecnie nabrzeża portowe po wschodniej stronie kanału stały się deptakiem, po którym chętnie spacerują turyści i letnicy. Zachęcają do tego liczne restauracje i knajpki, w których można smacznie zjeść tradycyjną rybkę. Od nabrzeża odbijają także statki na godzinne przejażdżki w morze oraz kutry z wędkarzami chętnymi na morskie połowy. Po zachodniej stronie nabrzeża są spokojniejsze, mniej hałaśliwe. W basenach portowych kołyszą się żaglówki i jachty, a w nowym Basenie rybackim najprawdziwsze kutry, które jeszcze wciąż wychodzą w morze na połów.

4. Kapitanat Portu Ustka
5. Tawerna Viva
6. Urząd Celny
7. Marynarki Polskiej 11
8. Marynarki Polskiej 10

Pod numerem Marynarki Polskiej 10 stoi budynek o budowie ryglowej, o fasadzie pięcio osiowej. Pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku. Pierwotnie był chatą rybacką o jednej kondygnacji w wysokim, mieszkalnym poddaszem. Podczas przebudowy skrócono dach, przez co odsłonięto piętro i uzyskano podwyższoną elewację. Zachowano przy tym pierwotną konstrukcję szkieletową budynku.

W czasach PRLu mieścił się w tym domu Klub Międzynarodowej Prasy i Książki “Ruch” – prekursor obecnego Empika.

9. Marynarki Polskiej 14

Kamienica pod numerem 14 nie wyróżnia się może jakimiś niesamowitymi detalami architektonicznymi. Muszę jednak o niej wspomnieć z dwóch powodów. Po pierwsze jest to jedna ze starszych budowli przy tej ulicy, pobudowana została bowiem XVIII wieku. Drugą ciekawostką są piwnice, które można zobaczyć dzięki temu, że w kamienicy znajduje się herbaciarnia i winiarnia. Herbaciarnia znajduje się na parterze, winiarnia w piwnicach. Podobno zarówno herbaciarnia jak i winiarnia oferują różnie niesamowite w smaku i wyglądzie napitki a miejsce spożywania dodatkowo dostarcza nowych doświadczeń nie tylko smakowych. Turyści odwiedzający Ustkę polecają to miejsce, więc chyba warto zajrzeć.

10. Marynarki Polskiej 30
11. Muzeum Piekarnictwa i Cukiernictwa

Pod numerem Marynarki Polskiej 10 stoi budynek o budowie ryglowej, o fasadzie pięcio osiowej. Pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku. Pierwotnie był chatą rybacką o jednej kondygnacji w wysokim, mieszkalnym poddaszem. Podczas przebudowy skrócono dach, przez co odsłonięto piętro i uzyskano podwyższoną elewację. Zachowano przy tym pierwotną konstrukcję szkieletową budynku.

W czasach PRLu mieścił się w tym domu Klub Międzynarodowej Prasy i Książki “Ruch” – prekursor obecnego Empika.

12. Marynarki Polskiej 32

Budynek zajmowany do niedawna przez słynną ustecką restaurację po kuchennych rewolucjach Magdy Gessler, był kiedyś sklepem kolonialnym i drobnych wyrobów żelaznych braci Walde. Na szczycie piętrowej części domu, patrząc od portu na południe, na wysokości pierwszego piętra znajdowała się dużych rozmiarów reklama, zachwalająca produkty sklepu.

13. Budynek Carla Eduarda Geissa
14. Marynarki Polskiej 44
15. Kościół pw. Najświętszego Zbawiciela

Rozwój Ustki spowodował, że stara świątynia – kościół pod wezwaniem Świętych Michała i Jana Chrzciciela, stojąca po środku osady w rejonie dzisiejszego Parku im. Jana Pawła II, nie mieściła wiernych. Wzniesiono więc nowy kościół, większy, na wydmie, tuż za granicą osady. Teraz tego nie widać, bo kościół znajduje się praktycznie w centrum miasta, ale wtedy, w latach 80-tych XIX wieku, lokalizacja poza miejscowością budziła duże niezadowolenie wiernych.

Nową świątynię wzniesiono z cegły w stylu neogotyckim. Co ciekawe parafię w Ustce ustanowiono dopiero na początku XX wieku, wcześniej kościół był filią parafii w Zimowiskach, wsi przy drodze do Słupska. Stary kościół został rozebrany. Do 1945 roku kościół służył ewangelikom stąd też charakterystyczne balkony, w których znajdowały się dodatkowe miejsca siedzące dla wiernych.

Wyposażenie starego kościoła przeniesiono do nowej świątyni. Dzięki temu znajdują się w niej do dzisiaj dwa barokowe obrazy. Jeden z nich przedstawia Ukrzyżowanie Chrystusa i łotrów oraz towarzyszący temu wydarzeniu tłum. Drugi obraz przedstawia rodzinę Friedricha Kalffa klęczącą obok krzyża. Nad nieżyjącymi synami Friedricha namalowano małe czerwone krzyże. Obraz powstał w związku z katastrofą statku, w której zginął starszy syn – Fryderyk, o czym informuje napis pod malowidłem.

We wnętrzu kościoła warto także zobaczyć a najlepiej i posłuchać organów z pracowni Völknera w Duninowie, uznawanych za jedne z najlepszych jakie opuściły ten warsztat. Ciekawostką jest, że organy formalnie należały do Słupska, gdyż w tamtych latach Ustka była własnością Słupska. Ponieważ jednak miasto Słupsk odmówiło refundacji 2/3 kosztów budowy instrumentu, przez wiele lat Ustka procesowała się ze Słupskiem.

Na zewnątrz kościół jest masywną, potężną budowlą halową, o równej wysokości nawy głównej i naw bocznych. Przykryto go dwuspadowym dachem a ściany boczne podpierają przypory. W centralnej części świątyni, nad wejściem głównym wybudowano wysoką wieżę na planie kwadratu, której najwyższa kondygnacja jest ośmioboczna i zakończona strzelistym, namiotowym dachem.

Plac od strony ulicy Marynarki Polskiej, zajmował niegdyś stary dom rybacki, szachulcowy, tak jak inne okoliczne zabudowania. W budynku tym mieszkał po II Wojnie Światowej krawiec o nazwisku Stańczyk.

16. Kino Delfin

Budynek kinoteatru powstał w 1936 roku z inicjatywy usteckiego przedsiębiorcy Szwarca. Najprawdopodobniej zorientował się, że kłopotów z frekwencją nie będzie, nawet poza sezonem, ponieważ właśnie rozpoczęła się budowa koszar dla 7 tysięcy żołnierzy niemieckich. W kinoteatrze wyświetlano filmy oraz kroniki propagandowe sławiące nazistowskie rządy a podczas wojny, sukcesy wojsk hitlerowskich.

Po wojnie budynek kinoteatru stał się kinem Delfin za sprawą Bronisława Brzóski, mieszkańca Gdyni, który przybył do Słupska, żeby otworzyć kino w tym mieście. Niestety nie dane mu to było z uwagi na wojska radzieckie okupujące budynek kina. Przeniósł się więc do Ustki i zajął odbudowaniem i prowadzeniem potem usteckiej placówki. Kino było bardzo popularne, do kas ustawiały się długie kolejki. Jak każda porządna placówka tego typu, miał Delfin także swoich koników – spekulantów handlujących po zawyżonych cenach biletami na co popularniejsze seanse. Była też w tym nutka humoru, gdyż wieloletni kierownik kina nazywał się Konik.

Prócz seansów filmowych, wystawiano także sztuki, akademie, odbywały się widowiska. W latach 90-tych funkcjonował przy kinie Dyskusyjny Klub Filmowy.

Lata świetności placówki zakończyły się wraz z rozpowszechnieniem się odtwarzaczy wideo. Do kina przychodziło co raz mniej chętnych obejrzeć film na dużym ekranie. Na szczęście Delfin ostał się, działa nadal a po remoncie i przebudowie w 2012 ma 240 miejsc oraz nawet 6 lóż ze stolikami. Posiada projektor cyfrowy i może wyświetlać filmy 3D.

17. Pomnik Pożarników Polskich
18. Dworzec kolejowy

To chyba jeden z najdziwniejszych dworców kolejowych w Polsce, gdzie kasa znajduje się na piętrze ponad torami. Dojście do peronów znajduje się wprost z mostu drogowego przerzuconego nad torami stacyjnymi.

Stacja powstała w 1878 wraz z zakończeniem budowy linii kolejowej ze Słupska i otworzyła Ustkę dla szerokiej rzeszy letników. Skończył się bowiem czas czasochłonnej i trudnej podróży dyliżansami czy wozami konnymi, zwłaszcza na końcowym odcinku ze Słupska, gruntową, wyboistą drogą. Ciekawostką jest, że na potrzeby budowy stacji kolejowej przeniesiono koryto rzeki Słupi na zachód, aby utworzyć miejsce na tory i perony.

Obecny budynek dworca powstał w 1911 wraz z otwarciem linii kolejowej z Ustki do Sławna. Nowy dworzec wybudowano w stylu uzdrowiskowej zabudowy willowej. Od strony podjazdu, placu dworcowego przed wiaduktem nad peronami, widoczna jest jedna kondygnacja. Natomiast od strony peronów, pasażerowie oczekujący na pociąg widzą trzy kondygnacje. Okazały dworzec był w Ustce jak najbardziej na miejscu. Prócz dotychczasowych linii kolejowych, powstała jeszcze jedna, do Kłomnina, co prawda o charakterze lokalnym, ale również obsługująca ruch kolejowy. Bardziej jednak znaczące było to, że do Ustki przyjeżdżały pociągi z Berlina, Drezna, Wrocławia i Monachium – a więc najważniejszych miast Rzeszy. Miasto, uzdrowisko aspirujące do bycia “Perłą Bałtyku” musiało posiadać odpowiedni dworzec kolejowy – witający i żegnający letników i kuracjuszy.

Stacja posiadała dwa perony, z utwardzoną nawierzchnią, co podkreślało, że nie jest to jakaś tam lokalna stacyjka daleko do głównych linii kolejowych. Na drugim peronie wybudowano drewnianą wiatę z licznymi elementami ozdobnymi – która dotrwała do dnia dzisiejszego. Dla ruchu lokalnego w kierunku Kłomnina i Smołdzina pobudowany był tzw. mały dworzec – klein bahnhof Słupskiej Kolei Powiatowej – Stolper Kreisbahn StKB, z odrębną od “dużego” dworca kasą i obsługą podróżnych. Tą linią z Kłomnina jechały również cysterny z okolicznych gorzelni, których produkcja trafiała potem na statki w usteckim porcie i dalej w świat na stoły w całej Europie.

Po II Wojnie Światowej ostała się tylko linia kolejowa ze Słupska. Pozostałe nitki stalowych szlaków zostały… rozebrane jako kontrybucja wojenna na rzecz Związku Radzieckiego, który traktował ziemie Pomorza Środkowego jako ziemie niemieckie. Dlatego też, od wielu lat szlakiem Słupskiej Kolei Powiatowej wiedzie szlak turystyczny – Szlak Zwiniętych Torów.

Przez wiele lat drugiej dekady XXI pociągi do Ustki nie docierały wcale albo tylko w szczycie urlopowym latem. Dopiero w 2018 roku władze miejskie otrzymały wsparcie finansowe i rozpoczęły przebudowę i remont dworca wraz z jego rozbudową o część autobusową. Jednocześnie PKP PLK remontowały samą stację umożliwiając wznowienie codziennego ruchu kolejowego, planowane na grudzień 2019.

19. Panorama portu z wiaduktu
20. Magazyn spirytusu

Magazyn spirytusu to wielka hala zbudowana z czerwonej cegły, przykryta charakterystycznym pałąkowym dachem. Jest dobrze widoczna praktycznie w całym porcie. Obecnie nie pełni już funkcji magazynu trunków, ale niegdyś…, było to miejsce gromadzenia nawet 2,5 mln litrów wody ognistej. Obiekt został zbudowany w latach osiemdziesiątych XIX wieku dla słupskiej spółki gorzelnianej. Cenny trunek był zwożony do portu w Ustce z okolicznych gorzelni, na początku XX wieku powstała nawet specjalna sieć Słupskiej Kolei Powiatowej, którą dostarczano spirytus do portu. Jak wartościowy był to towar niech świadczy fakt, że już w pierwszym roku po zbudowaniu magazynu, z portu w Ustce wyeksportowano aż 5 mln litrów spirytusu. Do Hamburga pływał nawet specjalny zbiornikowiec.

Z magazynem spirytusu wiąże się także anegdota o żołnierzach radzieckich. Podobno w 1945 roku, po ustąpieniu z tych terenów wojsk niemieckich, podczas prac porządkowych w porcie, odkryto na dnie zbiornika w magazynie spirytusu ciała trzech żołnierzy radzieckich. Najprawdopodobniej wiązało się to ze specjalnym rozkazem Hitlera, aby wycofujące się wojska niemieckie niszczyli wszystko co się da, całą infrastrukturę, za wyjątkiem gorzelni i magazynów alkoholu. Celem było spowolnienie marszu wojsk radzieckich oraz osłabienie zdolności bojowych.

Tradycje spirytusowe przetrwały najwyraźniej do czasów obecnych, mimo że magazyn spirytusu nie pełni już swojej funkcji. Otóż kilka lat temu policja złapała na gorącym uczynku miłośnika wody ognistej, który włamywał się do kutrów i wysysał spirytus z kompasów. Był to swego rodzaju fachura, który dokładnie wiedział z jakich urządzeń można pozyskiwać trunek, a z których nie wolno, bo jest w nich trucizna. Mężczyzna pozyskując alkohol nie korzystał z żadnej słomki, z żadnego dodatkowego naczynia, wysysał spirytus wprost z urządzenia. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że miał we krwi 4,2 promila alkoholu. Trafił na płukanie żołądka a następnie do izby wytrzeźwień, gdzie trzeźwiał całe dwa dni.

21. Willa Koepkego
22. Bateria Bluchera

Na piaszczystej wydmie, 12 metrów nad plażą zachodnią w Ustce znajdują się poniemieckie fortyfikacje – działobitnie i bunkry, pozostałość po zabezpieczeniu Rzeszy przed inwazją z terytorium Rzeczypospolitej.

Po kolei jednak, zacznijmy od początku, to jest od przełomu 1938 i 1939 roku. Wtedy to powstały plany budowy wielkiego portu w Ustce, portu, który umożliwiłby ominięcie tzw. Polskiego korytarza i z pominięciem terenów Rzeczypospolitej skomunikować Rzeszę z Wolnym Miastem Gdańsk i Prusami Wschodnimi bez potrzeby płacenia opłat tranzytowych. Komunikacja miała odbywać się promami, na które wjeżdżałyby całe pociągi pasażerskie. Ponieważ obwiano się zbrojnej interwencji ze strony Rzeczypospolitej, desantu na usteckie plaże, zadecydowano o budowie kompleksu bunkrów i baterii przeciwlotniczej i zaporowej. Patronem umocnień został pruski feldmarszałek, książę Gerhard Leberecht von Blucher, współautor zwycięstwa brytyjsko-pruskiego nad Napoleonem I w bitwie pod Waterloo w 1815 roku.

Bateria Bluchera składa się z czterech żelbetowych stanowisk artylerii przeciwlotniczej, wyposażonych w działa kalibru 88 mm i 105 mm, stanowiska dowodzenia z dalmierzem, maszynownia oraz oddalony w terenie magazyn amunicyjny. Całość kompleksu wybudowało Luftwaffe. Obszar umocnień został zamaskowany przez posadzenie na wydmach drzew i krzaków. Zainstalowane działa miały zasięg ponad 17 km w poziomie i 12 km w górę. Bunkry były połączone ze sobą wewnętrznymi przejściami umożliwiając komunikację bez potrzeby wychodzenia na zewnątrz.

Bateria nigdy nie została wykorzystana w celu, do którego ją przeznaczono. Polska nie miała zamiaru atakować Rzeszę w 1939 roku. Wielki port w Ustce, którego pozostałością jest tzw “Trzecie molo”, nie powstał. Umocnienia stały się więc symbolem kosztownego zbrojenia przeciw urojonym zagrożeniom. Po II Wojnie Światowej teren zajęły na dwa lata wojska radzieckie. Potem teren porzucono i urządzenia przestały być wykorzystywane.

Dopiero od 2012 roku bunkry i działobitnie baterii Bluchera są dostępne dla zwiedzających. W odkopanych i oczyszczonych pomieszczeniach fortyfikacji powstał “Park Historii Twierdza Ustka”. Do bunkrów “sprowadzono” załogę silikonowych manekinów w niemieckich mundurach ukazującą życie codzienne na placówce takiej jak bateria Bluchera. Jest to podobno największa realistyczna inscenizacja postaci i scen z życia żołnierzy niemieckich w Polsce. Każde pomieszczenie opowiada inną historię miejsca z wykorzystaniem wielu technik multimedialnych. Po całym muzeum goście poruszają się ustaloną trasą a z punktu do punktu prowadzi wirtualny przewodnik ukryty w audioguide, który otrzymuje się na wejściu do muzeum.

Prócz samej trasy zwiedzania do dyspozycji turystów jest wiele atrakcji o tematyce wojskowej, dioramy armat, strzelnica, sklep militarny. Od czasu do czasu organizowane są kiermasze i pikniki militarne.

23. Stacja Radarowa

Na wydmie, po zachodniej stronie portu, góruje smukła wieża o wysokości 24 m, na której działa radar Krajowego Systemu Bezpieczeństwa Morskiego. Jest on częścią sieci radarowej, składającej się z 24 radarów pobudowanych na wybrzeżu Bałtyku. Dzięki tej sieci możliwe jest zarządzaniem ruchem statków na Bałtyku poprzez monitoring warunków morskich oraz położenia statków w czasie rzeczywistym. Docelowo sieć będzie składać się z 60 urządzeń. Ustka stała się, obok Gdyni, Szczecina i Świnoujścia jednym z centrów zarządzania ruchem morskim.

W 2014 roku, w Ustce zamontowano radar dalekiego zasięgu, szczególnie ważny dla monitorowania i pomocy w nawigacji statkom na tzw. Ławicy Słupskiej – obszaru znajdującego się 25 mil morskich od Ustki. Jest to niebezpieczny obszar, którego dno pokryte jest głazami narzutowymi o wielkości dochodzącej do kilku metrów. Najpłytsze miejsca Ławicy Słupskiej dochodzą do 8 metrów. Ta „kamienna rafa” znajduje się w bezpośredniej bliskości tak zwanej autostrady morskiej po której odbywa się intensywny ruch statków wzdłuż polskiego brzegu Bałtyku. W okolicach Ustki, tygodniowo, przepływa ok. 60 statków z ładunkiem niebezpiecznym. Każdego roku na Bałtyku dochodzi średnio do 120 wypadków i incydentów z udziałem statków. Dlatego tak ważnym było aby wybudować sieć radarów pomagających służbom ruchu określać położenie statków oraz umożliwiających śledzenie wykrytych obiektów morskich w odległości do kilkudziesięciu kilometrów.

Antena radaru o długości 5,4 metra, wysyła wiązkę promieniowania na odległość 35 mil morskich. Dzięki temu urządzeniu, służby kontroli ruchu mają bez przerw, na bieżąco wgląd w sytuację na morzu w rejonie Ustki.
Mieszkańcy Ustki jedyni na całym wybrzeżu, negatywnie zareagowali na inwestycję. Podnoszono zarzuty, że ogromny radar będzie odstraszał turystów, że radiacja wpłynie na uzdrowisko a sama wieża pogorszy walory widokowe miasta. Według zapewnień Urzędu Morskiego, radar jest całkowicie bezpieczny. Jedyna szkodliwa strefa znajduje się na wysokości 24 metrów, przed anteną do odległości max. 50 metrów, w kierunku morza. To tam rozchodzi się wiązka promieniowania elektromagnetycznego. Radar nie promieniuje w stronę miasta i lądu. Na skutek tych samych obiekcji, zrezygnowano z radaru portowego. Zamiast tego zamontowano kamery umożliwiające kontrolę ruchu w porcie. Aby również zabezpieczyć racje usteckich estetów, pomalowano wieżę w neutralne kolory, żeby specjalnie nie drażnić oczu.

24. Zachodnie molo
25. Slip

Dziwna pochylnia prowadząca prosto do wód Bałtyku to slip, rodzaj budowli hydrotechnicznej, miejsce w którym właściciele łodzi i jachtów mogą zwodować swoje jednostki pływające. Łódź spychana jest do wody na specjalnej przyczepie-platformie. Potem będąc już w wodzie, gdy zaczyna się unosić, może odpłynąć na głębszą wodę.

26. Panorama portu przy kładce
27. Kładka nad kanałem portowym
28. Zakończenie wycieczki