Ustka – Na Zachodnie molo

Zachodnie molo w Ustce jest mniej uczęszczane przez turystów i letników. Spokojniej tam i ciszej. Zapraszam Cię na spacer po kładce nad kanałem portowym, przejdziemy po nabrzeżu nowego basenu rybackiego w usteckim porcie a potem ruszymy kamiennnym wałem falochronu w morze, do zachodniej główki wejścia do portu.

Witaj na zielonej trawce wycieczek po Polsce. Nazywam się Genek i będę Twoim przewodnikiem podczas dzisiejszej wycieczki. Ruszymy na nie za długi spacer po porcie i na zachodnie molo, falochron broniący wejścia do portu przed zdradliwymi prądami. Opowiem Ci trochę o historii portu, o najciekawszych miejscach w porcie, ale także o Morzu Bałtyckim, wrakach statków i podmorskiej rafie znajdującej się wcale nie tak daleko od Ustki. Zanim jednak ruszymy na wspólne zwiedzanie, muszę Ci powiedzieć o kilku ważnych sprawach – przejdź proszę do Wstępu.

Wstęp

Wędrując razem musimy ustalić pewne reguły. Ja jestem w Twoim telefonie, Ty jesteś w realnym świecie, dlatego też musisz bacznie zwracać uwagę na to co się dzieje dookoła, w czasie naszej wycieczki. Przeczytaj proszę BHP zwiedzania na moich wycieczkach zanim ruszysz w dalszą drogę – BHP zwiedzania z serwisem ciekawemiejsca.info .

Jeśli już zapoznałeś się z regułami i zasadami zachowania podczas wycieczki, zapraszam na wspólny spacer.

Witaj więc w Ustce, nadmorskim uzdrowisku o bardzo długiej i ciekawej historii. Na początek wypada powiedzieć trochę o tej historii, zapraszam do gawędy o historii Ustki – O historii miejscowości .

Jeśli jednak opowiadałem Ci już o tym na innej wycieczce, możesz śmiało przeskoczyć od razu do punktu 1. Róża wiatrów lub do kolejnych. Pamiętaj, możesz śledzić swoją wędrówkę na mapie wycieczki, na ktorej zaznaczona jest nasza marszruta.

1. Róża wiatrów

Ustecka róża wiatrów została wmurowana w nawierzchnię nabrzeża kołobrzeskiego, u podnóża latarni morskiej. Swoim kształtem nawiązuje do symbolu stosowanego od wieków na mapach morskich. Trzeba dodać, że róża wiatrów stała się także popularnym znakiem tatuowanym na marynarskim ramieniu po przepłynięciu Atlantyku.

Na mapach, róża wiatrów, to symbol okrągłej tarczy z podziałką w stopniach albo rumbach z wyznaczonymi kierunkami stron świata: północny N – 0° (stopni), południowy S – 180° wschodni E – 90°, a zachodni W – 270°. Dodatkowo dzieli się różę wiatru na cztery kierunki pośrednie: NE, SE, SW, NW. Oznaczano za jej pomocą kierunki wiatru zapisywane potem np. w dziennikach pokładowych. Co ciekawe, do dziś wyznacza się kierunek skąd wieje wiatr, a nie dokąd!

Ustecka róża wiatrów powstała w 2012 roku przy okazji pierwszego od ponad 100 lat remontu nabrzeża portu.

Podejdźmy kilka kroków w kierunku morza, zatrzymamy się przy schodkach prowadzących do Latarni Morskiej.

2. Latarnia morska

Ponad nami góruje ceglana wieża latarni morskiej w Ustce zakończonej metalową nadbudówką laterny.

Historia powstania latarni morskiej w Ustce wiąże się z ciężkimi warunkami nawigacyjnymi panującymi na podejściu do portu. Wysokie fale i prąd morski wzdłuż wybrzeża utrudniają do dnia dzisiejszego wejście do usteckiego portu. Już w 1871 roku postawiono przy stacji pilotów maszt o wysokości ponad 11 metrów, na którym olejowa latarnia zaopatrzona w aparaturę Fresnela, świeciła czerwonym światłem ciągłym widocznym w odległości do 6 Mil morskich. W 1892 roku podbudowano murowany budynek stacji pilotów z dobudowaną wieżą latarni, na której osadzono nowocześniejszą optykę ale o tych samych parametrach co poprzednia. Na początku XX wieku zmieniono charakterystykę światła z czerwonego ciągłego na białe przerywane. Latarnia przetrwała bez uszczerbku II Wojnę Światową i została uruchomiona już 15 listopada 1945 roku. Zaraz po wojnie nosiła nazwę Postomino a dopiero od 1947 roku – Ustka.

Z latarnią związana jest legenda o duchach straszących w wieży. Wszyscy kolejni pracownicy latarni potwierdzali, że podczas samotnych dyżurów, kiedy za oknami szalały sztormy, pod laterną słychać było jęki, wycie, stukot i tupanie. Odgłosy te tłumaczono obecnością dusz tych, co zginęli na morzu z powodu zaniedbań latarników lub, że są to odgłosy zmarłych z wraków, które niegdyś, w dawnych wiekach, mieszkańcy Ustki rabowali. Podobno mieszkańcy Ustki palili na brzegu morza fałszywe ogniska sprowadzając nieszczęście na statki, które potem ograbiali z towarów i kosztowności.

Legenda została wyjaśniona po remoncie i wymianie wszystkich okien w latarni, tajemnicze głosy zniknęły.

Przejdźmy teraz w kierunku wejścia na kładkę prowadzącą na drugą stronę kanału portowego. Jeśli kładka nie spina akurat obu brzegów i przejście jest zabronione, poczekajmy chwilę aż do jej otwarcia.

3. Kładka

Ustka od XIX wieku miała kłopot z kanałem portowym. Letnicy przybywający do nowo powstałego kurortu musieli ściśle przestrzegać reguły rozdzielności płci na plaży. Panowie posiadali swoje łazienki – budynek w którym mogli przygotować się do kąpieli i plażowania – na plaży zachodniej. Panie i dzieci natomiast, korzystały z podobnych udogodnień, ale na plaży wschodniej, bliżej zabudowań miejskich. Aby panowie mogli korzystać z infrastruktury przeznaczonej dla ich płci, miasto zorganizowało specjalny prom – łódź przewożącą plażowiczów na zachodni brzeg Słupi. Alternatywą był długi spacer dookoła portu, aż do stacji kolejowej, w rejonie której znajdował się most na drugą stronę rzeki.

Gdy na początku XX wieku zrezygnowano z rozdzielności płci na usteckich plażach, chętni do zażywania kąpieli w Bałtyku po zachodniej stronie kanału portowego, nadal zmuszeni byli albo odbyć długi spacer, albo skorzystać z łodzi – promu.

Kłopoty komunikacyjne Ustki skończyły się dopiero w 2013 roku, kiedy powstała kładka nad kanałem portowym, skracając drogę na zachodnią plażę i do mariny położonej w basenie portowym na zachodnim brzegu Słupi. Przeprawa jest wykonana ze stali, a jej całkowita długość to prawie 58 metrów i szerokość 4 metry. Pomost znajduje się około 2 metrów nad lustrem wody. Kładka przeznaczona jest dla ruchu pieszego i pojazdów uprzywilejowanych. Proces otwierania trwa około 5 minut. Może nastąpić tylko, jeśli wiatr jest nie mniejszy niż 10 m/sek (ok 36 km/h) oraz zachowana jest widoczność na odległość nie mniejszą niż pół mili morskiej. Kładka obraca się wyłącznie w poziomie o 90 stopni – w kierunku wschodnim, żeby umożliwić przejście na drugi brzeg oraz z powrotem na północ, aby umożliwić statkom ruch po Słupi. Charakterystycznym elementem kładki jest wysoki na 24 metry pylon, na którym zawieszono całą konstrukcję.

Obiekt zbudowała słupska firma Hydro-Naval Adkonis–Michałek, Sobków Sp. j. wg projektu słupskiej pracowni Colosseum. Budowa trwała pół roku, a inwestycja kosztowała: 4, 39 mln zł.

W 2015 roku doszło do awarii kładki, przeprawę zamknięto na prawie dwa lata wdając się w spór z wykonawcą na temat przyczyn awarii. Konstrukcja wpadała w drgania podczas otwierania. Podczas badań okazało się, że kładka odchyla się o 5 mm na każdy metr wysokości, podczas gdy dopuszczalna wartość to maksymalnie 2 mm. Podejrzewano dwie przyczyny. Pierwszą było osłabienie gruntu z uwagi na prowadzone w bezpośredniej bliskości prace budowlane nowego basenu portowego. Drugą było wyrobienie się elementów konstrukcyjnych urządzenia. Po serii ekspertyz, od długiego weekendu majowego w 2017 roku kładka ponownie działa otwierając się na piętnaście minut o każdej godzinie od 10 do 18, a w sezonie wakacyjnym dłużej.

Zaraz po zejściu z kładki zapraszam w lewo, podejdziemy kilka kroków na nabrzeże. Jest tam dobry punkt obserwacyjny na cały port w Ustce.

4. Panorama portu

Zatrzymamy się chwilę na nabrzeżu kanału portowego…, a właściwie rzeki Słupi, bo przecież cały ustecki port znajduje się w ujściu tej rzeki.

Popatrzmy w kierunku miasta. Przed nami, na pierwszym planie, najszersze miejsce w porcie – tak zwana “Obrotnica”, miejsce w którym można prowadzić manewrowanie statkami, obracać je.

Jest to też miejsce, w którym na zachód odchodzi boczny kanał prowadzący do basenów portowych, takich “parkingów” dla jednostek pływających. Te baseny są niezwykle istotne w usteckim porcie. Ustka ma to nieszczęście, że falowanie wód morskich bardzo łatwo wchodzi aż do kanału portowego. Dlatego nabrzeża w głównym kanale portowym nie sa zbyt przyjazdne dla statków w czasie sztormów i większego falowania morza. Jednostki pływające przycumowane przy nabrzeżach pod wpływem fal wchodzących do kanału portowego poruszają się i szarpią na cumach. Grozi to nawet większymi uszkodzeniami poszycia łodzi. Stąd baseny portowe, w których woda jest spokojniejsza są bardzo istotne. Tam łodzie mogą spokojnie przeczekać nawet największe sztormy. Niestety port w Ustce cały czas cierpi na niedostatek bezpiecznych basenów portowych.

I tak, najbardziej na prawo mamy najnowszy basen portowy – Nowy basen rybacki. O nim jeszcze opowiem, podejdziemy tam bliżej. Trochę bardziej w lewo jest ciągnący się w głąb portu Basen Węglowy. Tak na marginesie, nazwy basenów biorą się od ich przeznaczenia. W Ustce po wojnie załadowywano dużo statków węglem. Stąd też i Basen Węglowy. Dalej patrząc w lewo mamy wystający ku nam betonowy cypel oddzielający Basen Węglowy od głównego kanału portowego. Dalej, na przedłużeniu tego cypla, widoczne są betonowe zabudowania dawnego spichlerza.

Kanał portowy lekko zakręca w lewo, stąd nie widzimy dalekiej perspektywy portu z dawnymi zabudowaniami stoczni w Ustce i mostami kolejowym oraz drogowym. Lepiej widoczne są nabrzeża portowe po naszej lewej stronie. To są najstarsze obszary portu w Ustce. To właśnie tam od najdawniejszych czasów przybijały łodzie z ładunkami – choć trzeba pamiętać, że rozładunek w usteckim porcie był dość skomplikowany. Z uwagi na niewielką głębokość, przez wiele wieków statki rozładowywano na morzu, na tzw. redzie i lżejszymi łodziami przewożono ładunek do nabrzeży portowych i dalej ciągnąc łodzie w górę rzeki aż do Słupska.

Rozwój portu w Ustce zaczął się jeszcze w XVIII wieku, ale największy wzrost nastąpił w drugiej połowie XIX wieku i w pierwszej połowie XX wieku, do II Wojny Światowej. Wyobraź sobie te nabrzeża pełne statków oczekujących na załadunek lub rozładunek. Wtedy ze stacji kolejowej doprowadzono po obu stronach kanału portowego bocznice aby ułatwić wymianę towaru. Wagony przetaczano wiele razy dziennie bo ruch statków w porcie był znaczny. Był to wtedy największy port handlowy pomiędzy Gdańskiem i Szczecinem. Wyobraź sobie ten ruch parowców, skrzypienie dźwigów, pokrzykiwania załóg pilnujących prawidłowego załadunku. Na pewno padały soczyste i nie używane w przyzwoitym lądowym towarzystwie epitety. Po nabrzeżu od strony miasta przetaczany jest właśnie sznur wagonów, najprawdopodobniej z workami ze zbożem do załadunku na parowiec kursujący pomiędzy Ustką i portami w Szwecji i Danii. Obcojęzyczne nawoływania kierowane w stronę maszynisty mieszają się z gwizdem lokomotywy próbującym przegonić z torów robotników portowych. Z oddali dochodzą uderzenia czegoś twardego o stal, to pewnie jakiś statek potrzebował naprawy i robotnicy stoczniowi pracują nad przywróceniem mu sprawności przed wyjściem w morze.

Tak pewnie wyglądał port w Ustce w pierwszych latach XX wieku. Na nabrzeżu od strony miasta stały zabudowania magazynowe i spichlerze, w których armatorzy mogli gromadzić swoje towary oczekujące na przypłynięcie odpowiednich statków. Wśród armatorów prym wiedli dwaj, Koepke i Geiss. To oni zbudowali swoje lokalne imperia na nabrzeżach portu w Ustce.

Teraz nabrzeża portowe to miesce przechadzek kuracjuszy, turystów i letników. W ostatnich latach na nabrzeżach pobudowano nowoczesne apartamentowce z kafejkami i restauracjami na parterze. Odnowiono cały bulwar aż do stoczni i nabrzeże wzdłuż portu zaczęło konkurować z promenadą o miano najlepszego miejsca do spacerów.

Bliżej nas, prawie na wprost wzrok przyciąga piętrowy budynek z wieżyczką. To dawna siedziba Urzędu Celnego. Swoją architekturą nawiązuje do willowego charakteru okolic portu.

Popatrzmy jeszcze bardziej na lewo, trochę bliżej nas, tam gdzie widać budynek Kapitanatu Portu Ustka a za nim budynek Morskiej Straży Granicznej. Mniej więcej w tamtym miejscu, na na początku XX wieku stał dwupiętrowy budynek z wysokim dachem i narożną wieżyczką – siedziba konsula F. Wilhelma Koepkego. Od tyłu, przylegał do niej kolejny spichlerz. Wszystko zmieniło się po II Wojnie Światowej i choć budynek przetrwał, to rozebrano go.

Panoramę portu w Ustce zamyka po naszej lewej stronie Latarnia morska.

Chodźmy dalej. Wracamy do wejścia na kładkę i skręcamy w lewo, w kierunku wydm.

5. Slip
Po prawej stronie schodzi do wody betonowa pochylnia – to kolejne urządzenie portowe – slip.

Dziwna pochylnia prowadząca prosto do wód Bałtyku to slip, rodzaj budowli hydrotechnicznej, miejsce w którym właściciele łodzi i jachtów mogą zwodować swoje jednostki pływające. Łódź spychana jest do wody na specjalnej przyczepie-platformie. Potem będąc już w wodzie, gdy zaczyna się unosić, może odpłynąć na głębszą wodę.

Podejdźmy kawałek dalej do wejscia na Zachodnie molo.

6. Wejście na zachodnie molo

Falochron zachodni wybudowany w latach 60-tych XIX wieku był znacznie krótszy. Wybudowano go w okresie wielkich przebudów usteckiego portu. Po przebudowie pod koniec XIX wieku, dotrwał do dzisiaj bez większych przeróbek. Jego kształt, w końcowej części wygięty na wschód, miał sprzyjać tłumieniu falowania wewnątrz portu. Obecnie cały falochron zachodni ma 420 metry długości. Całość zbudowana jest z bloków kamiennych importowanych z Rugii, Bornholmu i Szwecji. Koronę falochronu stanowi droga dojazdowa dla służb technicznych. Nie ma tu żadnych większych zabezpieczeń odgradzających od wody kanału portowego czy morza, trzeba więc uważać, zwłaszcza na dzieci i zwierzęta. W czasie sztormów wejście na falochron jest niebezpieczne, wielkie sztormowe fale potrafią z impetem przelewać się od morza do kanału portowego, zabierając ze sobą wszystko i wszystkich.

Falochron zachodni jest mniej popularny niż wschodnie molo. Częściej można tutaj spotkać wędkarzy niż letników i kuracjuszy. Na końcu falochronu znajduje się główka wyznaczająca wejście do portu.

Pójdźmy dalej falochronem, mniej więcej do tego miejsca gdzie kończy się po lewej stronie wydma i zaczyna plaża. Tam opowiem Ci trochę więcej o falochronie zachodnim ale również o innych ciekawych obiektach.

7. Falochron zachodni

Pierwsze umocnione ujście Słupi w morze powstało w 1337 roku, w roku sprzedaży Ustki przez Święców Słupskowi. Po obu stronach ujścia rzeki do morza wybudowano ostrogi wchodzące w Bałtyk na ponad 50 metrów. Pomiędzy pale wbite w dno, rodzaj kojca, wprowadzano skrzynie obciążone kamieniami. Kolejna rozbudowa falochronów, na początku XV wieku, polegała na wydłużeniu obu ostróg o 40 metrów, przy czym użyto dokładnie takiej samej technologii – kaszyc, czyli drewnianych skrzyń obciążonych kamieniami. Aż do wieku XVII i wojny trzydziestoletniej wejście z morza do kanału rzeki Słupi nie nastręczało większych problemów. Słupsk, który był portem docelowym większości statków, dbał o stan urządzeń portowych…, poprzez nałożenie odpowiednich podatków na mieszkańców podległej im Ustki i ustanowienie odpowiednio wysokich ceł. Ten stan zmienił się w trakcie wspomnianej już wojny trzydziestoletniej na początku XVII kiedy to budowle portowe zostały zdewastowane przez wojska i sztormy a sam port uległ zapiaszczeniu. Kolejne sztormy w drugiej połowie XVII wieku doprowadzają praktycznie do zaniku portu u ujścia Słupi do morza.

Naprawa urządzeń portowych nastąpiła dopiero w latach dwudziestych XVIII wieku. Niestety kolejne sztormy w drugiej połowie XVIII wieku doprowadziły do totalnego zniszczenia dotychczasowych umocnień ujścia rzeki – rozpadły się kaszyce oraz obudowy nabrzeży w porcie. Sam port uległ takiemu zapiaszczeniu, że nie mogły wejść do niego nawet najmniejsze łodzie używane do rozładunku statków na redzie Ustki. Po tych wydarzeniach energiczniej przystąpiono do zabezpieczania wejścia do portu. Rozpoczęto budowę umocnień brzegów i ostróg wychodzących w morze na ok 50 metrów. Wbite w dno pale tworzyły palisady po obu stronach ujścia Słupi. Jednak odbudowy portu nie udało się zakończyć do końca XVIII wieku. Na początku XIX wieku wydłużono wschodnie molo na 76 metrów w morze, ale za to nie znaleziono pieniędzy na zachodnią ostrogę. W grudniu 1831 roku Ustka przechodzi pod opiekę państwa Pruskiego, co daje impuls do odbudowy i rozwoju portu. Wydłużone wschodnie molo było częściowo zniszczone, a kamienie wysypujące się z drewnianych skrzyń zagrażały wejściu portowemu. Zachodnie molo uległo całkowitemu zniszczeniu, a fala powstająca dzięki zachodnim wiatrom nanosiła piasek do toru wodnego. Nie pomagała także sama rzeka Słupia niosąca w swoim nurcie sporo rumoszu i piasku. Do portu mogły wchodzić tylko małe jednostki, większe rozładowywano na redzie a towary przewoziły do portu płaskodenne łodzie. Nic więc dziwnego, że odbudowę portu zaczęto od zachodniego brzegu przez budowę nowego molo. Właściwie przez resztę XIX wieku trwa walka budowniczych z żywiołem morskim i rzecznym o to, aby dostosować wejście do portu w odpowiedni sposób. Na przemian przebudowuje się to zachodnie do wschodnie molo. Wydłuża raz jedno, raz drugie. Wszystko po to, aby nie dopuszczać do zapiaszczenia portu, zwiększyć siłę Słupi do oczyszczania z piachu kanału portowego. W drugiej połowie XIX usunięto stare umocnienia z faszyny a zastąpiono je masywnymi falochronami zbudowanymi z bloków kamiennych importowanych z Rugii, Bornholmu i Szwecji. Kolejna przebudowa obu falochronów nastąpiła na przełomie XIX i XX wieku, zachodnie molo wydłużono o 142 metry, a wschodnie o 127, nadając im tym samym kształt i długość, które można zobaczyć do dzisiaj.

Odwróć się teraz twarzą w kierunku morza. Po lewej stronie zaczyna się plaża zachodnia. Po prawej stronie masz akwen zamknięty falochronem wschodnim i zachodnim. W wodach tego akwenu stoi dziwna konstrukcja przypominająca trochę grzybek. To dalba dewiacyjna – o której możesz dowiedzieć się czegoś więcej klikając w kolejny punkt naszej wycieczki.

8. Dalba dewiacyjna

Niewielka betonowa wysepka, wystająca ponad wody awanportu to dalba dewiacyjna, istotne dla żeglugi urządzenie do regulacji przyrządów nawigacyjnych jednostek pływających. Dzisiaj w dobie GPSów i nawigacji satelitarnej, istotność dalby dewiacyjnej nieco osłabła.

Jak działa taka dalba dewiacyjna? Na dalbie dewiacyjnej oznaczone są precyzyjnie kierunki świata. Mniejsze jednostki pływające przybijają do dalby a następnie ustawiając się na różnych kursach określano poprawkę kompasu – tzw. dewiację kompasu czyli różnicę pomiędzy kursem kompasowym a kursem magnetycznym. Skąd ta różnica – ano kompas na statku nie do końca wskazuje prawdziwy kierunek północy. Jego wskazania są zakłócane przez obiekty znajdujące się w pobliżu. Sam kadłub statku, dużo ton metalu powoduje odchylenia. Do tego ładunek, jego rozmieszczenie, ułożenie ruchomych urządzeń statku. Dzisiaj już tego prawe nikt nie robi, bo wszyscy korzystają z GPSów.

Dalba dewiacyjna została ostatnio przebudowana, starą dalbę składającą się z 13 drewnianych pali wbitych w dno awanportu pod różnymi kontami, wymieniono na betonowy oczep z przymocowanymi do niego drewnianymi odbojnikami.

Kliknij w kolejny punkt na trasie naszej wycieczki, żeby dowiedzieć się wszystkiego o Awanporcie.

9. Awanport

Przed nami tafla wody ograniczona od wschodu i zachodu falochronami. To jest awanport, pierwsza część portu dla jednostek wchodzących z morza, ostatnia dla statków wychodzących w morze. Powstał pod koniec XIX wieku, wraz z wydłużeniem obu falochronów. Brak awanportu był bowiem znacznym problemem dla portu w Ustce.

Głównym zadaniem awanportu jest wygaszanie fal morskich, uspokajanie ich, tak żeby woda w dalszych częściach portu, w basenach i kanałach portowych była spokojna, pozwalała na spokojne cumowanie statków i ich obsługę. Z tym uspokajaniem fal morskich w usteckim awanporcie jest różnie, bowiem przy większych sztormach woda przelewa się przez obydwa falochrony, a wiatry wiejące od morza pędzą fale, głęboko aż do portu sprawiając, że cumowanie w głównym kanale portowym jest niemożliwe i niebezpieczne.

Port w Ustce od wielu lat prowadzi przygotowania do przebudowy wejścia do portu. Mówi się o pracach w samym awanporcie i kanale portowym, gdzie ma powstać system wygaszania fal morskich. Rozważane są także plany szerszej przebudowy całości poru, z budową trzeciego falochronu, podobnego do tego jaki planowali hitlerowcy przed II Wojną Światową wraz z zmianą wejścia do portu.

Teraz obróć się w kierunku plaży zachodniej. Opowiem Ci kilka słów o tym miejscu, różniącym się znacznie od plaży po drugiej stronie kanału portowego.

10. Plaża zachodnia

Miejscowi mówią, że to najpiękniejsza polska plaża, szeroka, piaszczysta i przede wszystkim zawsze, o każdej porze dnia, można znaleźć wolne miejsce. Jedyna wada, że plaża zachodnia znajduje się po drugiej stronie kanału portowego – choć odkąd jest kładka, dostać się tam nie jest już tak trudno.

Plażę od miasta oddziela wysoka na prawie 20 metrów wydma, która urywa się w samym porcie. Grubszy piasek plaży śpiewa – ziarnka przesuwając się pod stopami, trą o siebie i wydają charakterystyczny dźwięk, zwany przez tutejszych mieszkańców „śpiewem”. Plaża jest rozległa, szeroka na 100-150 metrów. Od tej strony kanału portowego nie ma zjawiska abrazji – niszczenia morskiego brzegu. Wręcz przeciwnie, piasek z klifów na wschód od Ustki osadza się tutaj na morskim brzegu. Jest to bardzo wyraźny przykład akumulacji – budowy, przybywania morskiego brzegu.

Ciekawostką jest, że w XIX wieku, plaża na zachód od Słupi przeznaczona była tylko dla Panów. Dlaczego? Otóż obowiązywał wtedy ścisły regulamin kąpielowy gwarantujący rozdzielność płci na plaży. Panowie mogli się kąpać i opalać w całkowicie innym miejscu niż panie, aby mogła zostać zagwarantowana przyzwoitość. Do tego stopnia przestrzegano zapisów regulaminu, że w odległości 100 metrów od kąpielisk dla pań i panów, ustawiono specjalne znaki informacyjne, a personel obsługi zobowiązano do niedopuszczania płci przeciwnej w rejon wyznaczonych kąpielisk. Podglądanie było tępione i surowo karane. Panowie mieli do swojej dyspozycji na plaży zachodniej specjalny pawilon ustawiony na drewnianych palach wbitych w piasek. Stał on w niedalekiej odległości od falochronu zachodniego, gdzieś tak na wysokości wieży radarowej. Pawilon zawierał kabiny kąpielowe, w których należało się przebrać w stosowny strój plażowy. Na początku XX w. wielki sztorm zniszczył pawilon dla panów i łazienki męskie przeniesiono na plażę wschodnią, kończąc tym samym rozdzielność plaż pod względem płci.

Generalnie plaża zachodnia wzbudza mniejsze zainteresowanie wśród kuracjuszy i wczasowiczów, głównie z powodu odległości od miasta – nawet przez kładkę, jest to dość długi spacerek z całym majdanem plażowym na grzbiecie. Po drugie, infrastruktura plaży jest wyraźnie uboższa, zaledwie kilka punktów gastronomicznych, ubikacje toj-tojki…, to nie to samo co plaża wschodnia. Dzięki temu plaża zachodnia jest mniej zatłoczona.

Dojście do plaży zapewnia kładka przez kanał portowy, a dla wytrawnych letników, nie obawiających się dłuższych spacerów, czeka droga dookoła portu, przez most nad torami i kanałem portowym, a dalej lasami sosnowymi porastającymi wydmy. Całość coś koło 3 km i jakieś 45 minut marszu.

Przejdźmy kawałek dalej falochronem, do miejsca gdzie w wodach Awanportu widoczne są jakieś dziwne kamienie i resztki drewna odgrodzone metalowym ogrodzeniem.

11. Stara główka falochronu

Ustecki awanport kryje w swoich wodach jeszcze jedną ciekawostkę. Widoczna jest tylko czasami, gdy nie ma fal. Wtedy, niewiele ponad poziomem morza, wystają resztki kamiennych i drewnianych konstrukcji. O ich istnieniu przypomina i zabezpiecza żółta bariera. To są pozostałości po starej główce falochronu zachodniego zbudowanego w 1879 roku. Wcześniej falochron zachodni był zlokalizowany mniej więcej tam, gdzie obecnie znajduje się pylon kładki przez kanał portowy. Stara budowla była przez setki lat przebudowywana i wydłużana, aby chronić wejście do portu przed falami oraz piaskiem zasypującym tor wodny. Od zawsze port w Ustce miał duży problem z zasypywaniem ujścia rzeki Słupi piaskiem.

Obróć się prosze twarzą do plaży zachodniej a plecami do kanału portowego, a potem z powrotem twarzą na wschód i porównaj gdzie jest linia brzegowa plaży zachodniej i wschodniej. Piasek transportowany przez fale morskie od zachodu, zasypywał kanał portowy i spłycał go uniemożliwiając wejście do portu statkom o głębszym zanurzeniu.

Najpierw, w latach 60-tych XIX wieku zadecydowaniu o zlikwidowaniu starego falochronu i wybudowaniu nowego – tego, który dotrwał do dzisiaj. Nie urchoniło to wejścia do portu przed spłycaniem, więc urzędnicy państwowego rządu królewskiego Prus zadecydowali w ostatnim roku XIX wieku o dalszym wydłużeniu mola zachodniego i wschodniego. W ten sposób falochron zachodni wydłużono o ponad 142 metry a falochron wschodni o 127 metrów w głąb morza. Po starej główce falochronu zachodniego pozostały do dzisiaj właśnie te resztki, które możesz zobaczyć w wodach awanportu.

Obróć się teraz twarzą do lądu, po prawej stronie na wydmie, góruje nad plażą betonowa wieża – kliknij kolejny punkt na trasie wycieczki to dowiesz się więcej o tym obiekcie.

12. Stacja radarowa

Na wydmie, po zachodniej stronie portu, góruje smukła wieża o wysokości 24 m, na której działa radar Krajowego Systemu Bezpieczeństwa Morskiego. Jest on częścią sieci radarowej, składającej się z 24 radarów pobudowanych na wybrzeżu Bałtyku. Dzięki tej sieci możliwe jest zarządzaniem ruchem statków na Bałtyku poprzez monitoring warunków morskich oraz położenia statków w czasie rzeczywistym. Docelowo sieć będzie składać się z 60 urządzeń. Ustka stała się, obok Gdyni, Szczecina i Świnoujścia jednym z centrów zarządzania ruchem morskim.

W 2014 roku, w Ustce zamontowano radar dalekiego zasięgu, szczególnie ważny dla monitorowania i pomocy w nawigacji statkom na tzw. Ławicy Słupskiej – obszaru znajdującego się 25 mil morskich od Ustki. Jest to niebezpieczny obszar, którego dno pokryte jest głazami narzutowymi o wielkości dochodzącej do kilku metrów. Najpłytsze miejsca Ławicy Słupskiej dochodzą do 8 metrów. Ta „kamienna rafa” znajduje się w bezpośredniej bliskości tak zwanej autostrady morskiej po której odbywa się intensywny ruch statków wzdłuż polskiego brzegu Bałtyku. W okolicach Ustki, tygodniowo, przepływa ok. 60 statków z ładunkiem niebezpiecznym. Każdego roku na Bałtyku dochodzi średnio do 120 wypadków i incydentów z udziałem statków. Dlatego tak ważnym było aby wybudować sieć radarów pomagających służbom ruchu określać położenie statków oraz umożliwiających śledzenie wykrytych obiektów morskich w odległości do kilkudziesięciu kilometrów.

Antena radaru o długości 5,4 metra, wysyła wiązkę promieniowania na odległość 35 mil morskich. Dzięki temu urządzeniu, służby kontroli ruchu mają bez przerw, na bieżąco wgląd w sytuację na morzu w rejonie Ustki.
Mieszkańcy Ustki jedyni na całym wybrzeżu, negatywnie zareagowali na inwestycję. Podnoszono zarzuty, że ogromny radar będzie odstraszał turystów, że radiacja wpłynie na uzdrowisko a sama wieża pogorszy walory widokowe miasta. Według zapewnień Urzędu Morskiego, radar jest całkowicie bezpieczny. Jedyna szkodliwa strefa znajduje się na wysokości 24 metrów, przed anteną do odległości max. 50 metrów, w kierunku morza. To tam rozchodzi się wiązka promieniowania elektromagnetycznego. Radar nie promieniuje w stronę miasta i lądu. Na skutek tych samych obiekcji, zrezygnowano z radaru portowego. Zamiast tego zamontowano kamery umożliwiające kontrolę ruchu w porcie. Aby również zabezpieczyć racje usteckich estetów, pomalowano wieżę w neutralne kolory, żeby specjalnie nie drażnić oczu.

Chodźmy dalej falochronem w głąb morza.

13. Koniec falochronu zachodniego

Na końcu falochronu znajduje się tzw. główka, specjalnie umocnione zakończenie ze znakami i urządzeniami nawigacyjnymi. Obecnie pomiędzy główką falochronu wschodniego i zachodniego jest przestrzeń 40 metrów i głębokość ok. 5 metrów. Część końcowa falochronu zachodniego jest specjalnie zakrzywiona na wschód, aby ograniczyć falowanie wody w awanporcie oraz w kanale portowym. Nie do końca jednak udało się konstruktorom to zadanie, bowiem przy mocniej wzburzonym morzu, falowanie dociera nawet do dalszych części portu w rejonie stroczni czy spichlerza.

W tym miejscu warto też wspomnieć o morskich ciekawostkach kryjących się pod powierzchnią wód Bałtyku w niedalekiej odległości od brzegu. Jest to przede wszystkim tzw. Ławica Słupska, o której możesz posłuchać oddzielnej opowieści – Gawęda o Ławicy Słupskiej oraz wraki statków zatopionych podczas II Wojny Światowej – Gustloff i Steuben – Wraki w rejonie Ustki . Mam też przygotowaną oddzielną opowieść o Morzu Bałtyckim – Gawęda o Morzu Bałtyckim , do której serdecznie zapraszam.

Zakończenie wycieczki
I tu już koniec naszej wycieczki po zachodnim molo w Ustce.

Do centrum miasta możesz wrócić tą samą drogą, którą szliśmy, przez kładkę. Możesz także wydłużyć sobie spacer i pójść zachodnią stroną portu – wyjdziesz w centrum Ustki, w okolicach dworca kolejowego. Jeśli nie chcesz jeszcze wracać do miasta, możesz pospacerować plażą zachodnią do trzeciego molo, obiektu ciekawego ze względu na swoją historię. Możesz także wrócić do portu i przejść do Bunkrów Bluchera albo nad Upiorny Staw. Do wszystkich tych miejsc mogę Cię poprowadzić w oddzielnych wycieczkach. Główny węzeł naszych tras wycieczkowych znajduje się przy Latarni Morskiej, na Róży Wiatrów, ale możesz wskoczyć na trasę każdej z nich gdzie tylko chcesz.

Bardzo Ci dziękuję za spacer po zachodnim molo i za wspólnie spędzony czas. Pamiętaj, że mogę Cię oprowadzić po innych ciekawych miejscach Ustki, wystarczy tylko zajrzeć na stronę nazielonatrawke.pl z wycieczkami i wybrać jedną z tras do ciekawych miejsc w Ustce, wartych odwiedzenia.

Serdecznie zapraszam do wspólnego zwiedzania – Twój przewodnik Genek.

Mapa wycieczki