Ustka – Spacer nad morzem

Zapraszam na spacer po promenadzie nadmorskiej w Ustce. Poprowadzę Cię i opowiem ciekawostki o tej najbardziej gwarnej w sezonie części miasta. Zajdziemy także do parku, w cichsze zakątki Ustki, gdzie zobaczysz pomnik autorstwa jednego z ulubionych przez Hitlera rzeźbiarzy. Wracjąc do portu przejdziemy się plażą. Ruszajmy więc na spacer!

Witaj na zielonej trawce wycieczek po Polsce. Jestem Genek i będę Twoim przewodnikiem podczas dzisiejszej wycieczki. Przejdziemy się na spacer po usteckiej promenadzie, parku uzdrowiskowym i po plaży. Wszędzie tam jest pełno interesujących miejsc, które warto odwiedzić. Będę Ci o nich opowiadał. Zanim jednak ruszymy poznawać ciekawe miejsca w Ustce, chciałbym powiedzieć o kilku sprawach – przejdź proszę do Wstępu.

Wstęp
Wędrując razem musimy ustalić pewne reguły. Ja jestem w Twoim telefonie, Ty jesteś w realnym świecie, dlatego też musisz bacznie zwracać uwagę na to co się dzieje dookoła, w czasie naszej wycieczki. Przeczytaj proszę BHP zwiedzania na moich wycieczkach zanim ruszysz w dalszą drogę – BHP zwiedzania z serwisem ciekawemiejsca.info .

Jeśli już zapoznałeś się z regułami i zasadami zachowania podczas wycieczki, czas zacząć naszą wędrówkę.

Witaj więc w Ustce, nadmorskim uzdrowisku o bardzo długiej i ciekawej historii. Na początek wypada powiedzieć trochę o tej historii. Przejdź proszę do kolejnego punktu poniżej – 0. Historia Ustki.

Jeśli jednak opowiadałem Ci już o tym na innej wycieczce, możesz śmiało przeskoczyć od razu do punktu 1. Róża wiatrów.

0. Historia Ustki

Najdawniejsze dzieje miasta

Historia Ustki wiązała się przez wieki najpierw z morzem i rybołówstwem a potem z letnikami i turystyką. Już w epoce kamiennej okoliczne tereny zamieszkiwali ludzie. Chaty budowali za wydmami, w suchych, osłoniętych od wiatru miejscach. Na drewnianych łodziach wypływali na morskie połowy. Polowali na foki, łowili łososie w pobliskiej rzece.

Mieszkańców tych okolic łączyły związki z Etruskami z Italii, potem z Gotami oraz Wikingami. Od II do VII w n.e. uznaje się, że okolice Ustki były wyludnione, dopiero potem na terenach tych osiedlili się Pomorzanie z Zachodniej grupy Słowian. Powstało wiele grodzisk, m.in. w pobliskim Słupsku. W X w istniało już grodzisko u ujścia Słupi do morza strzegące przystani. Główny port rozwijał się jednak w Słupsku a statki przeciągano ponad 30 km rzeką. Wzdłuż jej brzegów były wydeptane ścieżki dla “włóczków” ciągnących łodzie wyładowane towarami aż do Słupska.

Niewątpliwie na dalszy rozwój tych terenów miały wpływ wysiłki Władysława Łokietka dążącego do zjednoczenia tych ziem z Królestwem Polskim po rozbiciu dzielnicowym. Plany pokrzyżowali tutejsi włodarze, ród Święców, niechlubnie zapisując się w historii miasta i okolic. W zamian za zachowanie ziem i urzędów, poddali oni tereny Pomorza panowaniu brandenburskiemu a następnie sprzedali Ustkę za parę butów Słupskowi. Port i osada stały się własnością Słupska, co na przestrzeni kolejnych wieków doprowadzało do waśni i niesnasek pomiędzy mieszkańcami obu miejscowości. Dość, że na początku XVII wybuchł bunt mieszkańców Ustki zakończony zbrojnym wystąpieniem przeciwko Słupskowi. Do połowy XVII wieku Ustka pozostawała w Księstwie Zachodniopomorskim, potem aż do 1945 w Prusach i Rzeszy Niemieckiej. Słowiańscy Pomorzanie, mieszkańcy tych ziem, zgermanizowali się pod naporem kolonistów niemieckich przybywających głównie z Dolnej Saksonii.

Najnowsza historia miasta

W XIX wieku, prócz portu, zaczęła się rozwijać druga funkcja – uzdrowiskowa – miasta. Z wielu stron Europy zaczęli przybywać letnicy szukający wytchnienia od zgiełku rozwijających się miast oraz poszukujący sposobów na usunięcie swoich dolegliwości. Od połowy XIX w rozpoczął się intensywny rozwój uzdrowiska i urządzeń uzdrowiskowych – promenady nadmorskiej, łazienek, zakładu przyrodoleczniczego. Ustkę zaczęto nazywać “Bad” czyli kurort kąpielowy. W 1874 roku Ustka zyskuje w końcu niezależność administracyjną od Słupska, z którym była związana przez wiele wieków.

W okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej, rozwija się zarówno port w Ustce, powstała stocznia, uzdrowisko oraz… bateria dział obronnych. Planowano rozbudowę portu dla poprawy komunikacji kolejowo-promowej z Prusami Wschodnimi. Z Ustki miały wypływać wielkie promy przewożące wagony pasażerskie w komunikacji pomiędzy Rzeszą a Prusami. Miało to być rozwiązanie wobec “utrudnionego” przejazdu pociągów tranzytowych przez ziemie Drugiej Rzeczypospolitej.

Po II wojnie światowej Ustka wróciła do Polski.

1. Róża wiatrów

Ustecka róża wiatrów została wmurowana w nawierzchnię nabrzeża kołobrzeskiego, u podnóża latarni morskiej. Swoim kształtem nawiązuje do symbolu stosowanego od wieków na mapach morskich. Trzeba dodać, że róża wiatrów stała się także popularnym znakiem tatuowanym na marynarskim ramieniu po przepłynięciu Atlantyku.

Na mapach, róża wiatrów, to symbol okrągłej tarczy z podziałką w stopniach albo rumbach z wyznaczonymi kierunkami stron świata: północny N – 0° (stopni), południowy S – 180° wschodni E – 90°, a zachodni W – 270°. Dodatkowo dzieli się różę wiatru na cztery kierunki pośrednie: NE, SE, SW, NW. Oznaczano za jej pomocą kierunki wiatru zapisywane potem np. w dziennikach pokładowych. Co ciekawe, do dziś wyznacza się kierunek skąd wieje wiatr, a nie dokąd!

Ustecka róża wiatrów powstała w 2012 roku przy okazji pierwszego od ponad 100 lat remontu nabrzeża portu.

Podejdźmy w kawałek w prawo, do pomnika upamiętniającego Ludzi morza.

2. Pomnik Ludziom Morza

Ustka jest miastem, w którym pomniki doznają wielu, często ciężkich przygód. Bo to przecież i perypetie Syrenki na Wschodnim Molo, i figura Świętego Nepomucena “wygonionego” przez Syrenkę, pomnik Umierającego wojownika dłuta kontrowersyjnego hitlerowskiego rzeźbiarza… Nie inaczej jest z pomnikiem Ludziom Morza. Choć wydawałoby się, że temat jest zacny i z wszech miar godny uczczenia, to i w tym wypadku usteckie fatum pomnikowe dało znać o sobie.

Pomnik odsłonięto w 2002 roku, choć pomysł jego powstania pojawił się ponad dwadzieścia lat wcześniej. Jan Piotrowski, mieszkaniec osiedla Dunina w Ustce zaproponował, aby w mieście ustawić pomnik ku czci ludziom morza. Powołano społeczny komitet budowy pomnika. Niestety w projekcie dopatrzono się zbyt wielu cech religijnych. Pomnik miał bowiem prezentować postać kobiecą, w pozie orantki, tj. Modlącej się z uniesionymi rękami. Za bardzo kojarzyła się z Matką Boską, więc ówczesne władze nie zezwoliły na budowę pomnika w takiej formie, który pierwotnie miał stanąć na skwerze obecnie zwanym Skwerem Jana Pawła II przy ul. Marynarki Polskiej.

Przez wiele kolejnych lat oficjalnie brakło pieniędzy, potem sprawa pomnika uległa trochę zapomnieniu. Powrócono do idei w 2001 roku dzięki staraniom usteckiej radnej Anny Góreckiej. Znaleźli się sponsorzy, dorzucił się również budżet miasta i powiatu, część niezbędnej kwoty pochodzi także ze składek społecznych. W ten sposób powstał pomnik przedstawiający kobietę zwróconą twarzą do portu. Nader często figura wciąż jest mylona z Madonną, a ma przedstawiać matkę czekającą na powrót syna z morza. Przy pomniku ustawiono cztery tablice ze scenami przedstawiającymi pracę żeglarzy i rybaków, koło sterowe i kotwicę. Autorem figury jest profesor Stanisław Kulon z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, tablice wykonał rzeźbiarz Mieczysław Borys, a za aranżację całości w krajobrazie Ustki był odpowiedzialny architekt Marek Perkowski.

Pomnik stanął w miejscu, gdzie według usteckiej legendy, biedna wdowa Marusza, a później wiele innych żon i matek, oczekiwało na powrót z morza swoich bliskich.

I to byłoby wszystko na temat pomnika, gdyby nie usteckie fatum pomnikowe, co i raz nie dające zapomnieć o sobie. Otóż w przeddzień odsłonięcia pomnika, postać matki oczekującej na syna, straciła głowę, dosłownie. Nieznani sprawcy utrącili górną część postumentu, a spłoszeni przez dyżurnego bosmana z kapitanatu, wyrzucili głowę do pobliskiego śmietnika. Pomnik na odsłonięcie udało się naprawić, ale do dnia dzisiejszego na szyi matki widoczne są pęknięcia i rysy.

Co roku, 15 sierpnia, w dzień Święta Ustki i Wojska Polskiego, składane są pod pomnikiem wieńce i kwiaty mające upamiętnić wszystkich tych, którzy pracowali i stracili życie na morzu.

Podejdźmy teraz w prawo, deptakiem obok Latarni morskiej w Ustce – jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś wiecej o Latarni morskiej, zapraszam do mojej gawędy:

3. Skwer Latarników

Niewielki placyk u podnóża latarni morskiej od 2015 roku nazywa się Skwerem Latarników. Ustawiono tutaj poler cumowniczy, pachoł do którego w porcie przywiązuje się cumujące do nabrzeża statki. Poler cumowniczy ze Skweru Latarników pochodzi z 1886 roku i wymieniono na nim nazwiska wszystkich usteckich latarników pracujących w okresie od II Wojny Światowej.

Chodźmy dalej, lekko pod górkę, do najstarszego miejsca w nadmorskim uzdrowisku Stolpmunde – Placu Koncertowego, tam się zaczęła pod koniec XIX wieku historia Ustki jako kurortu.

4. Plac Koncertowy - Konzert Platz

Stoimy po środku dużego placu – niegdyś nazywanego Placem Koncertowym – Konzert Platz – od którego zaczyna się Promenada Nadmorska – główna arteria letników i kuracjuszy odpoczywających w Ustce. Plac jest z jednej strony otwarty na wydmę, plażę i morze. Od strony portu zamyka go budynek Tawerny Culumbus stojącej na tyłach Latarni morskiej. Od strony miasta mamy dwa stare budynki, najpierw po prawej, bliżej portu, tzw. Pawilon plażowy, do niedawna City Bar, a obok, po lewej, stary Dom Zdrojowy. Dalej za Domem Zdrojowym zaczynają się tereny zielone – stary Park Zdrojowy oraz pierwsze zabudowania dzielnicy willowej.

O tych wszystkich obiektach za chwilę powiem jeszcze parę słów. Pozwól jednak, że najpierw opowiem Ci jak to było z powstaniem nadmorskiego kurortu w Ustce.

5. Historia nadmorskiego kurortu

Kąpielisko Ustka zaczęło rozwijać się od początku XIX wieku. Ze wielu stron Europy zaczęli napływać ludzie szukający wytchnienia i poszukujący sposobu na usunięcie swoich dolegliwości.

Podobno pierwszym usteckim kuracjuszem zażywającym kąpieli był więzień twierdzy kołobrzeskiej. Przez ponad pół roku kąpał się dwa razy dziennie przez piętnaście minut i nacierał się piaskiem, następnie wypijał litr wina. Człowiek ten twierdził potem, że dzięki takiej kuracji wyleczył się z melancholii.

Pierwsze kąpiele słoneczne i te morskie wyglądały całkowicie inaczej niż to przebiega obecnie. Na plaży przebywało się w pełnym ubraniu, oddzielnie panie z dziećmi, oddzielnie panowie. Po wschodniej stronie Słupi znajdowało się kąpielisko dla kobiet i dzieci do lat 12. Łazienki dla mężczyzn pobudowano po zachodniej stronie rzeki. Niesforna młodzież jednak próbowała dostać się na plażę dla kobiet. Gmina musiała zatrudnić specjalnego strażnika. Do kąpieli szło się w sukienkach, pończoszkach, kapelusiku i trzewiczkach, nie na długo, bo całe to „umundurowanie” znacząco przeszkadzało. Na plaży zbudowano specjalne kabiny na palach, żeby letnicy mogli przebierać się w nich i przygotowywać do wyjścia na plażę w specjalnych kostiumach kąpielowych. Pomosty prowadziły prosto na piasek plaży albo do wody.

Dopiero na początku XX wieku, po wielkim sztormie w Sylwestra 1913 roku oba obiekty zostały uszkodzone. Dlatego też, po wschodniej stronie rzeki zbudowano nowy, wielki zakład kąpielowy z kabinami dla pań i panów. Dalsze sztormy niszczące brzeg w Ustce spowodowały, że i ten zakład znalazł się w wodzie. W 1925 roku pobudowano nowe łazienki, blisko promenady. Dotrwały do 1945, zmiany kulturowe spowodowały, że podział na kabiny damskie i męskie oraz sama instytucja łazienek nie była już potrzebna.

Do dzisiaj uzdrowisko Ustka leczy choroby układu nerwowego, choć nie obowiązują kuracjuszy już zimne kąpiele przeciwko melancholii. Leczy się także choroby ortopedyczno-urazowe dzięki odkrytym złożom borowin. Nadmorskie lasy sosnowe, pełen olejków eterycznych, jod z morskich fal to idealne warunki dla leczenia chorób górnych dróg oddechowych, kardiologicznych.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się trochę więcej o historii uzdrowiska to zapraszam na moją gawędę: Mam także trochę dłuższą gawędę o tym jak to się wtedy żyło letnikom i kuracjuszom w usteckim kurorcie:
6. Pawilon plażowy

No dobrze, stojąc plecami do plaży, popatrzmy teraz na najciekawsze budynki dawnego Konzert Platz – Placu Koncertowego starego kurortu. Po prawej, bliżej portu, mamy mocno obecnie przebudowany budnek dawnego Pawilonu plażowego należącego niegdyś do J.B. Kalffa.

Przed wojną Strand-pavillon – pawilon plażowy mieścił restaurację i niewielki hotelik z kilkoma pokojami gościnnymi. Szczególnym wyróżnikiem tego drewniano-murowanego obiektu jest zachowana do dzisiaj oktagonalna wieżyczka w narożu od strony portu. Niestety po II Wojnie Światowej budynek został mocno przebudowany i nie zachowały się praktycznie żadne detale wystroju. Przez długi czas znany był jako restauracja Bałtycka, gdzie odbywały się huczne dancingi dla letników z całego miasta. Sprzyjała temu lokalizacja w pobliżu latarni morskiej. Sprowadzano znanych artystów, grała zawodowa orkiestra. Serwowano wiele wykwintnych, jak na czasy PRLu, potraw, a w czasie sezonu letniego szefowie kuchni prześcigali się w kulinarnych pomysłach.

Niestety ranga spadała z roku na rok. W ostatnich latach lokal zmienił się w City Bar, potem pełnił inne funkcje rozrywkowe.

7. Stary Kurhaus

Obok dawnego Pawilonu plażowego, po lewej stronie, stoi dawny Dom Zdrojowy – Kurhaus Pavillon, hotel, restauracja i kawiarnia.

Stary Kurhaus – tzw. Pawilon zdrojowy powstał na początku XX wieku, w miejscu mniejszego, XIX – wiecznego Ostseebad Stolpmünde Kurhaus-Pavillon. W latach 30-tych właścicielem obiektu został August Risch.

Budynek jest niezwykle ciekawy ze względu na swoją architekturę, typowo letniskową.

Po pierwsze od razu rzuca się w oczy charakterystyczna część centralna fasady, na parterze z szerokim wejściem, na pierwszym i drugim piętrze z dużymi oknami. Na parterze znajdowała się niegdyś kawiarnia i klatka schodowa prowadząca do pokojów hotelowych na piętrach. Te pokoje nad wejściem i po jego bokach, z widokiem na morze, były zapewne najdroższymi w hotelu. Niestety nie zachował się do czasów obecnych taras na pierwszym piętrze w głównej osi budynku. Odchodziły od niego na prawo i lewo łączniki umożliwiające dojście do dwóch największych apartamentów gościnnych na pierwszym piętrze. Co ciekawe, już na widokówkach z czasów II Wojny Światowej, widać hotel mocno przebudowany, bez tarasu, bez łączników, jedynie tylko z niewielkie balkoniki przy wyjściahc. W środku przetrwały podobno jeszcze sztukaterie i detale architektoniczne wystroju wewnętrznego oraz także podział na pomieszczenia. Podobno przy większych pokojach nadal znajdują się malutkie pokoiki z niewielkimi oknami wychodzącymi na tylne podwórze – zapewne pomieszczenia dla służby letników i kuracjuszy mieszkających w hotelu.

Pokoje tańsze znajdowały się po bokach budynku i również posiadały balkony, tylko że mniejsze, skromniejsze.

Rzucają się także w oczy trzy duże okrągłe pola w szczycie, coś w rodzaju tarcz. Półkoliste pola łączące te tarcze zawierały niegdyś nazwę hotelu – Kurhaus w jednym, Pavillon w drugim – niestety nie zachowała się do dzisiaj.

Po II wojnie światowej budynek był intensywnie eksploatowany co doprowadziło go do fatalnego stanu. Wiele lat w dobie PRL funkcjonował tu hotel Funduszu Wczasów Pracowniczych – instytucja ta przyczyniła się do znacznego wyniszczenia infrasturktury. Żaden z dotychczasowych właściciel, od początku istnienia hotelu, nie przeprowadził większego remontu. Przez ostatnie lata Kurhaus Pavillon zasłaniany reklamami, budkami z jedzeniem i lodami podupadał co raz bardziej. Prywatny właściciel obiektu, z początku podobno mający dalekosiężne plany co do tego pięknego budynku, niestety jakby zapadł się pod ziemię, pozostawiając swoją własność na pastwę losu.

Przejdźmy dalej na Promenadę – nadmorski deptak w Ustce.

8. Promenada

W każdym porządnym nadmorskim uzdrowisku musi być promenada – szeroki trakt, deptak, na którym kuracjusze mogą spotykać się, rozmawiać, podziwiać widoki i korzystać z walorów uzdrowiska. Tak też było i w Ustce. Powstanie promenady nadmorskiej należy wiązać z rozwojem Ustki jako nadmorskiego kurortu w XIX wieku. W połowie wieku powstawało co raz więcej willi, pensjonatów i budynków uzdrowiskowych. W 1870 roku mieszkańcy Ustki zawiązują Towarzystwo Kąpielowe. Z inicjatywy tej właśnie organizacji rozpoczęto budowę promenady. Otwarto ją uroczyście w sezonie 1875 roku jako deptak spacerowy o długości ponad kilometra, ciągnący się szczytem nadmorskiej wydmy na wschód, w kierunku Orzechowa. Prawie jednocześnie wytyczono aleje i posadzono drzewa tworząc dzisiejszy Park Zdrojowy.

Promenada szybko stała się atrakcją kurortu – Perły Bałtyku – jak zaczęto nazywać Ustkę. Obowiązkowo na deptaku musiała grać orkiestra zdrojowa. Władze miasta zatrudniały co roku zespoły muzyczne, niektóre sprowadzane aż z Czech. W sezonie letnim na nadmorskim trakcie pojawiali się licznie średniozamożni berlińczycy oraz bogaci Polacy z zaborów pruskiego i rosyjskiego. Po sezonie letnim i w zimowym po promenadzie spacerowali mieszkańcy pobliskiego Słupska odwiedzający Ustkę w dni wolne od pracy.

Praktycznie od razu wzdłuż promenady powstały pierwsze restauracje z letnimi ogródkami, gdzie letnicy mogli wstąpić na ciastko i kawę lub napoje orzeźwiające. Szczególnie zachęcano do skosztowania sławnych usteckich lodów, które swoimi smakami wabią letników do dziś.

Po II wojnie światowej promenadę przedłużono dalej na wschód. Trakt nadal pełnił i pełni do dziś rolę centrum kulturalnego dla Ustki. Dość często odbywają się tutaj występy teatralne, kabaretowe. Mnóstwo jest straganów z nadmorskimi pamiątkami i innymi atrakcjami dla młodszych i starszych.

Pod koniec XX w. promenadę przebudowano po raz pierwszy tworząc łatwe zejścia na plażę, dostępne dla wózków dziecięcych i osób niepełnosprawnych. Kilka lat temu wprowadzono numerację zejść i dodatkowe oznaczenia symbolami zwierząt. W 2010 roku zakończono kolejny remont promenady. Na długości prawie 400 metrów odtworzono styl retro z latarniami, ławeczkami i stylowym trotuarem.

Chodźmy dalej Promenadą do lokalnego centrum gastronomicznego pełnego knajpek, lodziarni i sklepików z pamiątkami. Po drodze zwróć uwagę że po prawej stronie zaczyna się już Park Zdrojowy, założony już w 1875 roku, przy okazji budowy promenady, przez Towarzystwo Kąpielowe.

Jeśli przy wejściu nr 5 skręcisz w lewo, po chwili masz szansę dotrzeć do ciekawego pomnika przyrody zwanego Trójzębem Neptuna. Więcej o tym drzewie mogę Ci opowiedzieć jeśli zechcesz otworzyć moją kolejną gawędę: .
Wróć proszę potem z powrotem tą samą alejką na Promenadę, gdyż udamy się dalej nadmorskim deptakiem do centrum gastronomicznego.

9. Gastronomia Promenada

Doszliśmy do kompleksu gastronomiczno – rozrywkowego. Zapraszam więc na małce co nie co. Polecam rybki a na deser lody i gofry.

Cały kompleks pobudowano na planie wydłużonego owalu z ogródkami restauracyjnymi po środku. Znajdziesz tutaj zarówno lokale gastronomiczne, lodziarnie ale również salony z urządzeniami rozrywkowymi. Miejsce jest ludne i gwarne, słynne z lodów, naleśników, gofrów ale również z potraw przyrządzonych ze świeżych ryb wprost z Morza Bałtyckiego.

Po małej przerwie ruszajmy dalej na wędrówkę po zakamarkach Ustki. Podejdźmy parę kroków do pomnika ustawionego ku czci człowieka, który nigdy w Ustce nie był. Zapraszam…, chodźmy dalej.

10. Pomnik Chopina

Chopin nigdy nie był w Ustce, a mimo to ma swój pomnik!

Granitowa postać kompozytora kroczy w kierunku morza, tak jak wielu innych kuracjuszy. Wiatr rozwiewa poły ubrania, Fryderyk wpatruje się w fale Bałtyku. Pomnik odsłonięto z okazji Dni Morza 23 czerwca 1979 roku. Był to dar ówczesnego Ministerstwa Kultury i Sztuki dla Ustki “za wkład w rozwój i popularyzację kultury wśród mieszkańców i przyjezdnych”. Tak to się wtedy odbywało, miasto otrzymywało prezent od władz najwyższych, stawiało pomnik w jakimś dobrym miejscu. Odsłonięcie monumentu stawało się wielką uroczystością. Nie inaczej było w przypadku pomnika Fryderyka Chopina w Ustce. Na uroczystość zjechali najważniejsi dostojnicy regionu, była oprawa muzyczna słupskiej orkiestry symfonicznej Teatru Muzycznego w Słupsku. Prezentowała się także orkiestra doboszek Stoczni Ustka oraz orkiestra dęta stoczniowców.

Trzeba też wspomnieć o autorce pomnika. Pani Ludwika Kraskowska-Nitschowa jest twórczynią pomnika Chopina w Ustce, ale również Syrenki w Warszawie.

Chodźmy dalej promenadą, teraz przez chwilę będzie można podziwiać również plaże i Morze Bałtyckie. Zwróć uwagę na rzędy wbitych w dno morskie drewnianych pali – falochronów. Opowiem Ci o nich potem, jak będziemy wracać plażą.

11. Park Zdrojowy

Idąc promenadą, po lewej stronie zaczął się dość duży kompleks parkowy. Wysokie drzewa dają miły cień, zwłaszcza w gorącej porze roku. Można się zagłębić w parkowe ostępy tym bardziej, że można tam znaleźć nie lada ciekawostki. Do jednej z nich za chwilę się udamy, ale tym czasem opowiem Ci trochę więcej o tym parku.

Park Zdrojowy czy też Park Chopina albo również Nadmorski a niegdyś Park Wilhelma na cześć cesarza pruskiego, powstał około 1875 roku. W Ustce właśnie powstawała dzielnica willowa, co raz więcej gości przyjeżdżało do nadmorskiego kurortu. Towarzystwo Kąpielowe zadecydowało o utworzeniu nadmorskiego parku spacerowego, parku z promenadą jaki musiały posiadać wszystkie przyzwoite kurorty uzdrowiskowe.

Powstały więc ścieżki spacerowe, tajemnicze, zaciszne zakątki, posadzono nowe drzewa, z czasem zaczęto ustawiać pomniki. W ten sposób powstał park, który stał się alternatywnym miejscem odpoczynku, gdy za bardzo wiało od morza. Dzięki temu, już pod koniec XIX wieku, w podręczniku specjalnej klimatoterapii i balneoterapii dla Europy Środkowej, o Ustce pisano, że jest to kąpielisko bałtyckie z ogrodami i lasem.

Park został odrestaurowany w latach 90-tych XX wieku, odświeżono szatę roślinną, wycięto samosiejki, wyremontowano alejki. Dodatkowo do parku został dołączony rozległy teren leśny ciągnący się aż do Traktu Solidarności, tzw. Park Uzdrowiskowy.

Pomiędzy pawilonem Poczty Polskiej a budynkiem kawiarni Bryza skręcamy w lewo i krótkimi schodkami prowadzącym w dół zagłębmy się w alejki parkowe. Pójdźmy do Pomnika Umierającego Wojownika wokół którego nazbierało się dużo kontrowersji w pewnym czasie, gdyż autorem rzeźby jest artysta w swoim czasie lubiany i popierany przez Hitlera.

12. Pomnik Umierającego Wojownika

W centralnej części Parku Zdrojowego, bliżej ulicy Chopina, od 1922 roku stoi jeden z ciekawszych pomników Ustki. Jest to rzeźba nagiego mężczyzny z tarczą w lewej ręce, przyciśniętą do tułowia. Prawa ręka podpiera głowę z zamkniętymi oczami. Cała postać jest esowato wygięta, przykucnięta. Odlany w brązie posąg ma przedstawiać śmiertelnie rannego wojownika, który z wysiłkiem próbuje powstać na nowo do walki osłaniając się tarczą przed ciosami wroga. Co ciekawe, na tarczy umieszczony jest pierwszy herb Ustki, wtedy Stolpmunde, przedstawiający żaglowiec, syrenkę i łososia. Całość zatytułowana jako “Pomnik Umierającego Wojownika”.

Pomnik postawiono, aby uczcić mieszkańców Ustki poległych na frontach I wojny światowej. W tym celu lokalna organizacja kombatantów zorganizowała społeczne składki, w których zgromadzono 57 tysięcy marek przekazane na powstanie obelisku. W okresie międzywojennym, przed pomnikiem odbywały się uroczystości związane z upamiętnieniem poległych mieszkańców Ustki. Najprawdopodobniej wystąpienia mieli również lokalni przedstawiciele NSDAP.

Po II Wojnie Światowej, komunistyczne władze próbowali nadać nieco inne znaczenie pomnika zamieniając tablicę z opisem na “Bezimiennym bohaterom wojen światowych – społeczeństwo Ustki”. Jednakże tablica zawieruszyła się gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych.

Należy też wspomnieć o autorze pomnika, postaci znaczącej i kontrowersyjnej. Autorem był Josef Thorak, słynny niemiecki rzeźbiarz, który przed II Wojną Światową stał się jednym z głównych artystów nazistowskich Niemiec. Tworzył dla Hitlera monumentalne rzeźby na Stadionie Olimpijskim oraz w Kancelarii Rzeszy w Berlinie. Postaci, które tworzył, były zawsze muskularne, często nagie, monumentalne. “Umierający Wojownik” z Ustki stał się rzeźbą, która ugruntowała sławę i znaczenie Thoraka jako twórcy i rzeźbiarza.

Ciekawostką jest, że Josef Thorak wykonał także popiersie z brązu przedstawiające Józefa Piłsudskiego. Rzeźba pochodzi z cyklu prac pt. “Wybitne postacie okresu dwudziestolecia XX wieku.”. Znajduje się obecnie w Muzeum Polskim w Rapperswilu, w Szwajcarii.

Kolejną ciekawostką, związaną bezpośrednio z pomnikiem “Umierającego Wojownika” jest niewielki otwór pod lewym okiem postaci, który podobno jest śladem po ostrzelaniu pomnika przez radzieckiego żołnierza.

Pójdziemy dalej alejką parkową wzdłuż ulicy Chopina do placyku którym wrócimy na promenadę.

13. Willa Leni Mathilde

Idąc wzdłuż ulicy Chopina warto zwrócić uwagę na zabudowania po prawej stronie, większość z nich to budynki pamiętające przełom drugą połowę XIX i początek XX wieku kiedy Ustka zaczęła się rozwijać jako nadmorski kurort. Powstała wtedy cała dzielnica willowa. Właściciele ziemscy z okolic Słupska budowali sobie większe i mniejsze wille, jako letnie siedziby, do których zjeżdżali na wypoczynek. Jak to opisywał w swoich listach Otto von Bismarck przebywając w Ustce w 1850 a potem 1856, towarzystwo w którym się obracał składało się głównie z rodzin junkierskich posiadających w okolicy swoje majątki ziemskie. Budowano także wille z pokojami do wynajęcia, w miarę jak wzrastało znaczenie Ustki jako kąpieliska morskiego. Przykładem takiej willi pobudowanej na potrzeby swojego właściciela i jego rodziny niechże będzie obecny Pensjonat Horizon po prawej stronie.

Obecny pensjonat Horizon, był kiedyś willą berlińskiego adwokata Ericha Mayera.

U zbiegu ulic Chopina i Leśnej znadjowała się niegdyś parcela budowlana miasta Słupska, którą Erich Mayer zakupił około 1908 roku. Projekt willi wykonał berliński architekt W. Zipfel. Willę nazwano Leni Mathilde. Pobudowano budynek w stylu skromnego landhausu – czyli podmiejskiej willi, bez większych ozdób. Jedyną ekstrawagancją w bryle obiektu jest ganek oraz wieloboczny ryzalit wkomponowany w północno-wschodni narożnik budynku. Dodatkową funkcją ozdobną są boniowania w narożnikach budynku – to są te jakby wystające cegły, efekt otrzymany poprzez odpowiednie nałożenie tynku. Duży dach przykrywający całą willę, miał również zdobić budynek, tak samo jak niewielki daszek przykrywający ryzalit i ganek.

W środku na parterze znajdowały się kuchnia i jadalnia z werandą od strony ogrodu oraz salon, natomiast na piętrach mieściły się sypialnie.

Wróćmy jednak na promenadę…

14. Ławeczka Ireny Kwiatkowskiej

Wchodząc ponownie na promenadę nadmorską, zaraz po prawej stronie napotykamy ciekawy pomnik – ławeczkę, a na niej siedzącą Kobietę pracującą, która nie bała się żadnej pracy.

Ustka była miejscowością, do której chętnie na wypoczynek przyjeżdżała znana aktorka – Irena Kwiatkowska. Jej ulubionym miejscem spacerów była nadmorska promenada, gdzie pani Irena lubiła sobie przysiąść na ławeczce i odpocząć. Miasto Ustka postanowiło upamiętnić zmarłą w 2011 roku artystkę poprzez ustawienie pomnika – ławeczki z siedzącą na niej postacią aktorki. Ławeczka przedstawia zwój taśmy filmowej, na której końcu siedzi miła kobieta wpatrzona w morze. Obok jest miejsce dla jeszcze dwóch osób. Można więc przysiąść się obok słynnej z Czterdziestolatka Kobiety Pracującej i wspólnie podziwiać morskie widoki.

Podejdźmy promenadą jeszcze kawałek dalej na wschód.

15. Park uzdrowiskowy

Spacerując promenadą pomiędzy morzem a lądem, zwróć proszę uwagę na Park Uzdrowiskowy po prawej stronie. Różni się on charakterem roślinności od Parku nadmorskiego, zaaranżowanego w czasie rozbudowy uzdrowiska.

Park Uzdrowiskowy powstał na pagórkowatym, wydmowym terenie we wschodniej części miasta, wzdłuż Promenady Nadmorskiej, jako przedłużenie Parku Nadmorskiego. Pierwsze prace na tym obszarze prowadzono już w trakcie I Wojny Światowej, gdy wytyczono ścieżki a część wydmy oczyszczono z drzew wykorzystując pracę jeńców rosyjskich.

W ostatnich latach, w ramach najświeższych projektów zakładano powstanie 4 nowych placów, ścieżki zdrowia wraz z przystankami i urządzeniami do ćwiczeń, wybudowanie elementów małej architektury, placów zabaw dla dzieci, dwóch fontann. Na niektórych ścieżkach leśnych ułożono nową nawierzchnię. Z roku na rok, park staje się co raz bardziej przyjaznym miejscem odpoczynku i relaksu.

Szczególnie znanym miejscem parku jest tzw. Patelnia – zaciszne miejsce po środku parku, na szczycie wydmy osłoniętej lasem sosonowym ze wszystkich stron. Letnicy chętnie korzystając z tego miejsca, gdy na plaży wieje mocny, zimny wiatr – wtedy wszyscy przenoszą się właśnie na Patelnię. W słoneczne dni, jest tam szczególnie gorąco – właśnie przez to, że las osłania od jakichkolwiek podmuchów powietrza.

16. Wieża widokowa

Idąc dalej spacerkiem powoli dochodzimy do dziwacznej budowli, tuż na skraju  klifu nad plażą.

Wieża widokowa stojąca na usteckim deptaku to dawny obiekt wojskowy, ma nawet swoją nazwę: Prawy Punkt Obserwacji Dwubocznej. Służyła do obserwacji i sterowania ogniem 9 Baterii Artylerii Stałej znajdującej się po drugiej stronie kanału portowego w Lędowie. Wieża miała za zadanie ochronę redy i portu w Ustce oraz statków Floty Bałtyckiej ZSRS.

Obiekt odtajniono i obecnie służy jako wieża widokowa, z której roztacza się malowniczy widok na piaszczystą plażę w Ustce a na wschód aż do Orzechowa, na tamtejsze klify. Warto więc wspiąć się te 15 metrów do góry, aby spojrzeć na okolicę z innej perspektywy.

Chodźmy dalej promenadą do skrzyżowania z Traktem Solidarności.

17. Trakt Solidarności i Nowa Promenada

Stara część promenady kończy się w lekkim obniżeniu, przy skrzyżowaniu z Traktem Solidarności. Trakt Solidarności wiedzie na południe, przez wydmę, do części wypoczynkowej Ustki, która powstała już po II Wojnie Światowej. Tam w lasach otaczających miasto od wschodu, wybudowano wiele ośrodków wypoczynkowych, rozlokowanych głównie wzdłuż ulicy Wczasowej.

Wzdłuż Traktu Solidarności ustawiono ławeczki, place zabaw dla dzieci. Od Traktu odchodzi także Nowa Promenada.

Nowa Promenada to prawie kilometrowy odcinek traktu pieszego dostępnego również dla rowerów, który biegnie krawędzią skarpy wzdłuż plaży, od Traktu Solidarności do wschodniej granicy Ustki. Inwestycję ukończono w połowie 2017 roku. Całość powstała dzięki intensywnym zabiegom usteckiego dziennikarza obywatelskiego – Smerfa Marudy (Andrzeja Mazura), który od wielu lat udzielał się w lokalnej społeczności.

Jeśli poszlibyśmy Nową Promenadą około 200 metrów od Traktu Solidarności, wyjdziemy na punkt widokowy na szczycie wydmy ciągnącej się od Parku Uzdrowiskowego. Niegdyś była to tzw. Góra Hindenburga, ale z uwagi na niszczącą działalność morza, większa część góry zjechała do morza.

Dzięki wydłużeniu nadmorskiego traktu, cała nadmorska promenada w Ustce ma prawie długość 2 km i należy do najdłuższych w Polsce.

18. Plaża przy Trakcie Solidarności

No dobrze, my natomiast schodzimy z promenady na plażę. Będziemy pomału wracać do portu. Przed nami odcinek około 1 kilometra, który pokonamy po plaży, na której też jest kilka ciekawostek do pokazania i opowiedzenia.

Przede wszystkim jak już wyszliśmy na plażę, to warto się rozejrzeć dookoła.

Stojąc twarzą do morza, po naszej prawej stronie widać brzeg morski idący półkolem w kierunku wschodnim do Orzechowa i Rowów. Najbliżej nas pierwszy wyższy klif to dawna Góra Hindenburga, o której za chwilę. Dalej większa biała plama, to klify Orzechowa, a jeszcze dalej, trochę niższe to klify w Poddąbiu. Na samym końcu widoczna biala plamka to klif w Dębinie a następnie zalesione wypłaszczenie to już Rowy.

Wystająca ponad las biała wieża, to wieża widokowa w Orzechowie, na którą można wejść aby podziwiać okolice. Jest oddalona od brzegu około 200 metrów  ma 50 metrów wysokości. W wąskim korpusie wieży trzeba pokonać 240 stopni, ale warto, widok jest zacny.

No dobrze, przed nami morze i… falochrony, to te drewniane pale wbite w dno. Po co je tu wbito – o tym za chwileczkę, bo to warto opowiedzieć nie tylko o falochronach ale i o usteckiej sztucznej rafie.

Popatrzmy teraz w lewo, na zachód. Najdalej widać falochron portowy – molo wschodnie wchodzace na ponad 400 metrów w morze. Widać też wieżę latarni morskiej wystającej na 22 metry ponad poziom morza. Między drzewami, na niewysokim klifie prześwitują knajpki i restauracje oraz budki z pamiątkami – czyli cały ten kram na promenadzie. Najbliżej nas widoczna jest wieża BAS.

Podejdźmy teraz bliżej brzegu i obróćmy się tak, żeby tym razem morze mieć za plecami.

19. Góra Hindenburga

Patrząc na lewo, pierwszy większy klif, dosłownie kilkaset metrów od nas, to osuwisko powstałe po podmyciu przez morze Góry Hindenburga. Trochę już o niej wspominałem.

Trudno uwierzyć, ale wydma ciągnąca się przez Park uzdrowiskowy w kierunku morza, była niegdyś dłuższa niż obecnie. Jej północno – wschodni kraniec  stanowiło dosć wysokie wzniesienie. W 1916 roku rosyjscy jeńcy wojenni uporządkowali teren wzniesienia i na szczycie wydmy wybudowali betonowy monument, rodzaj kolumny, zwieńczonej mieczem. Powstał w ten sposób punkt widokowy. Miejsce nazwano Górą Hindenburga.

Góry Hindenburga obecnie nie ma, zabrało ją morze. Badania klifu w okolicach Ustki dowodzą, że tempo niszczenia brzegu przez fale morskie wynosi nawet do 2 m na rok. W okresie od 1862 do 1938 brzeg morski cofnął się o 150 metrów. Nie udało mi się dokładnie ustalić kiedy Góra Hindenburga zniknęła. Na pewno istniała jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej. Podobno jeszcze w pierwszych latach po zakończeniu II Wojny Światowej, wydma istniała…, ale kiedy zabrało ją morze, to jest zagadką.

Obecnie tam gdzie mniej więcej był koniec wydmy z Górą Hindenburga, znajduje się punkt widokowy na Nowej Promenadzie.

Chodźmy kawałeczek dalej plażą, brzegiem, w kierunku portu w Ustce.

20. Falochrony

Wspominałem już o drewnianych falochronach a właściwie ostrogach – tak to się prawidłowo nazywa, które są nieodłączną częścią krajobrazu plaży wschodniej w Ustce. Czemu tak jest, że plaża wschodnia jest wąska, co roku niszczona przez Morze Bałtyckie i odbudowywana w pocie czoła na lato?

Jak to jest więc z tą plażą w Ustce? Otóż ustecką plażę wchodnią nęka Morze Bałtyckie które w procesie abrazji niszczy plażę.

Abrazja, czyli niszczenie plaży przez fale morskie zabierające drobny piasek, najlepiej jest obserwować w miesiącach sztormowych, czyli na jesieni i zimą. W czasie sztormu, kiedy fale w rejonie Ustki mogą sięgać kilku metrów, rozpoczyna się spektakl niszczenia brzegu morskiego, podmywania klifu, zabierania plaży, niszczenia falochronów i innych umocnień.

Trzeba tutaj przypomnieć słynną Górę Hindenburga, która istniała jeszcze po II wojnie światowej i znajdowała się mniej więcej na wysokości niebieskiej wieży obserwacyjnej przy promenadzie. Podobno jeszcze po II Wojnie Światowej, góra istniała i istniały resztki po obelisku postawionym ku czci słynnego kanclerza. Według badań, od II Wojny Światowej brzeg morski cofa się średnio z prędkością od 1.5 do 2,5 metra rocznie. Przez ponad 70 lat mógł się więc cofnąć i o 150 metrów. Tak się stało i morze zabrało Górę Hindenburga wraz z jego obeliskiem.

Ustka już od wielu lat walczy z morzem praktycznie co roku odbudowując plażę. Co roku, po okresie sztormów, na wiosnę, bliżej lata, prowadzi się prace refulacyjne. Na czym one polegają? Refulacja to odbudowa plaży. Daleko w morzu pływa refuler, obiekt pływający z pompą zasysającą piasek z dna i transportowany rurą na brzeg. W ten sposób nadbudowywana jest plaża. Spychacze rozgarniają piasek po całej plaży, poszerzając plażę nawet o kilkanaście metrów. Problem w tym, że kolejny sezon sztormowy powoduje, że cały ten piach fale zabierają i na wiosnę cała akcja powtarza się na nowo, pochłaniając do tego potężne środki finansowe.

Ponieważ co raz silniejsze sztormy co raz częściej zagrażają promenadzie, zaczęto umacniać górny brzeg plaży głazami i kamieniami.

Podobno zjawisko niszczenia brzegu i jego cofania się powtarza się w cyklu co kilkaset lat. Otóż co kilkaset lat następuje transgresja morza, zjawisko zalewania brzegu przez wody Morza Bałtyckiego. Od lat 80-tych XIX trwa właśnie ta faza cyklu, kiedy Bałtyk znowu zalewa brzeg i go niszczy. Prawdopodobnie wzmacnia to zjawisko globalne ocieplenie i związane z tym podnoszenie się poziomu wód w oceanach i morzach.

Przed niszczeniem plaży mają właśnie bronić falochrony – ostrogi.

Nieodłącznym obiektem w krajobrazie usteckiej plaży są drewniane falochrony, daleko w morze wychodzące palisady pali drzewnych. Ich funkcja to rozbijanie fal morskich, wygaszanie ich zanim dotrą do brzegu i zaczną go niszczyć. Na palach często wygrzewają się i odpoczywają mewy oraz rybitwy. Trzeba dodać, że w bezpośredniej bliskości falochronów często dno opada i pojawia się głębia, dodatkowo niebezpieczna przez wirowanie wody pomiędzy palami. Jest to strefa niebezpieczna zwłaszcza dla dzieci, bo nawet niewielka fala może przewrócić i wciągnąć pod wodę. Trzeba uważać, a najlepiej nie zbliżać się do falochronów za bardzo.

Przejdźmy kawałek dalej,

21. Sztuczna rafa

Najnowszym sposobem walki o ustecką plażę wschodnią jest sztuczna rafa.

Ustka posiada własną sztuczną rafę, od 2014 roku. Pobudowano ją w morzu, jakieś 200 metrów od brzegu. Jest długości 850 metrów i ma chronić usteckie plaże przed niszczącym żywiołem Morza Bałtyckiego. Takie były zamierzenia włodarzy miasta, którym nie uśmiechało się rok w rok odbudowywanie miejskiej plaży po zimowych zniszczeniach. Dzięki rafie plaża miała być szersza.
Pobudowano więc rafę. Zaczyna się na wysokości poczty na promenadzie a kończy na wysokości przedłużenia ul. Rybackiej. Na głębokości około 8 metrów pobudowano na przemian progi podwodne i moduły siedliskowe. Te moduły siedliskowe to ciekawa rzecz. W morzu zatopiono potężne betonowe kręgi – beczki, podziurawione jak durszlak. Taka konstrukcja miała osłabiać i wygłuszać fale a jednocześnie stać się siedliskiem glonów, ryb i innych morskich żyjątek.

Wraz z rafą zmodernizowano również ostrogi – ciągi drewnianych pali wbitych w dno morza, które mają na celu rozbijanie fal morskich i osłabianie ich niszczącego działania. Dodatkowo też przebudowano ochronny wał kamienny, tak zwaną opaskę brzegową.

Niestety, pierwszy jesienny sztorm w 2016 zniszczył część podwodnej rafy i ostrogi brzegowe – pale o długości 6 metrów, skrócone do tej długości ze względu na problemy techniczne w czasie wbijania w dno. Cała konstrukcja była na gwarancji więc w 2017 przystąpiono do odbudowy zniszczonej części. Wykonawca w ramach prac gwarancyjnych wbił w dno dłuższe pale, o długości 9 metrów – takie jakie od początku były określone w projekcie technicznym.

Podobne kłopoty wydarzyły się w 2018 i 2019 roku, kiedy bałtyckie sztormy kolejny raz przyczyniły się do zniszczeń w umocnieniu brzegu w Ustce. Żywioł wyrywał drewniane pale ostróg brzegowych – falochronów.

Chodźmy dalej, znowu brzegiem morza.

22. Kąpielisko wschodnie

Stoimy mniej więcej na przeciw wejścia numer 7 na plażę. Obecnie jest to zwykłe zejście z Promenady, kiedyś w tym miejscu, drewnianą kładką można było przejść do dawnego pawilonu kąpielowego i restauracji na plach.

W XIX wieku, zgodnie z obowiązującymi zwyczajami, obowiązkiem każdego szanującego się kąpieliska było zapewnienie przebieralni. Pamiętajmy, że dodatkowo, w Ustce do 1914 roku, obowiązywała rozdzielność płci na plaży. Panowie mieli swoją plażę zachodnią i nie wolno było im korzystać z plaży wschodniej, przeznaczonej dla pań i dzieci.

W ten sposób obydwie plaże musiały zostać wyposażone w tzw. pawilony kąpielowe, zwane także łazienkami.

Pobudowano na plaży wschodniej specjalny budynek drewniany, na palach wbitych w grunt. Budynek posiadał połączenie pomostem z promenady. W środku znajdowały się przebieralnie umożliwiające paniom zmianę ubrań na specjalne stroje plażowe. Od strony morza budynek wyposażono w zejścia na poziom plaży. Pawilon plażowy składał się z dwóch skrzydeł z wieżyczką w części centralnej nad wejściem z promenady. Podobny obiekt powstał również na plaży zachodniej dla mężczyzn. Pawilony tego typu były bardzo popularne w Prusach i w wielu miejscowościach przetrwały nawet do dziś, choć mogą spełniać już inne funkcje.

W Ustce łazienki dla kobiet znajdowały się mniej więcej na przedłużeniu obecnej ulicy Kopernika, przy wejściu numer 7. Pawilon dla mężczyzn na plaży zachodniej stał w bezpośredniej bliskości zachodniego falochronu, gdzieś tak mniej więcej na wysokości wieży radarowej.

Pierwszy pawilon plażowy morze zniszczyło w czasie sztormów roku 1913. Odbudowany, nowy pawilon plażowy był znacznie większy. Również drewniany, stał na palach jakieś 3-4 metry ponad poziomem plaży. Długi pomost łączący z promenadą prowadził do centralnej części, w której znajdowała się restauracja, w dobudowanej części od północy, wchodzącej na palach w morze. Tak jak w starym pawilonie, dwa skrzydła odchodziły na wschód i zachód, w których znajdowały się przebieralnie. Od morza znajdowały się zejścia na plażę. W okresie II wojny światowej ścianę pawilonu od zachodu zdobił duży zegar.

Pawilon plażowy przetrwał II wojnę światową. Powstała tam słynna Restauracja na Palach. Odbywały się tam dancingi. Około 1955 roku budynek rozebrano i przeniesiono na promenadę w rejon wejścia na plażę gdzie stał do około 1978 roku. Na promenadzie pełnił już inne funkcje. Częściowo znajdował się Zakład Żywienia Zbiorowego, wypożyczalnia kajaków i rowerów wodnych oraz pokoje dla ratowników.

23. Na plaży w Ustce

Opowiem Ci teraz może trochę o ukształtowaniu plaży w Ustce.

Zwróć uwagę, że brzeg morza ma różne kształty. Czasami jest prosty a czasami pofalowany z zatoczkami i cyplami. Dlaczego? Morze je tworzy, dokładniej fale morskie. Fala napływa na plażę a potem się cofa i zderza z kolejną falą. Zjawisko to powtarza się ciągle i ciągle. Woda wracająca do morza zderza się z tą napływającą na plażę, następuje spiętrzenie wody i odpływ na boki. Woda tam przyspiesza przez co jej siła niszcząca jest mocniejsza, porywa zierenka piasku, niszczy, podmywa plażę. Tworzy w ten sposób zatoczki, a tam gdzie zwalnia, piasek się osadza i tworzą się cyple.

Miejscami możesz nawet zauważyć mini klify, nie ma łagodnego skłonu plaży opadającej do morza, tylko wysoki nawet na kilkadziesiąt centymetrów piaszczysty wał, urwany przed podmywającą wodę morską.

Ciekawą formą plaży są mini laguny tworzące się przy wzburzonym morzu, kiedy fale przelewając się przez wał przybrzeżny tworzą jakby jeziorka. Zywkle woda w nich jest cieplejsza bo nagrzewa się od słońca bo woda z morza rzadko przelewa się przez odgradzający wał przybrzeżny. Z takich jeziorek czasami woda odpływa wyżłobionymi w piasku kanałami, a czasami po prostu zanika przez wsiąkanie w piasek bądź odparowanie.

Te wszystkie zjawiska, które możemy obserwować na plaży powtarzają się w większej skali z wysokim brzegiem klifowym i niskim brzegiem gdzie są wydmy. Brzeg klifowy to obszar, gdzie morze niszczy ląd i zabiera piasek, natomiast tam gdzie na brzegu są wydmy, tam jest obszar, gdzie piasek jest osadzany przez fale morskie a wiatr potem formuje go w mniejsze i większe pagórki oraz wydmy.

Ciekawy jest też sam piasek, zwróć uwagę na jego zabarwienie.

W rejonie Ustki piasek na plaży zwykle jest bardzo jasny, składający się niemal w całości z ziarn kwarcu. Czasami jednak dostrzeżesz gołym okiem ciemniejsze warstwy, smugi, zwłaszcza w rejonie wałów przy brzegu morza oraz na brzegach jeziorek tworzących się na plaży po wtargnięciu morskich fal. Te ciemniejsze warstwy to drobne szczątki skorup omułka bałtyckiego lub innych cząstek organicznych.

W innych miejscach można zaobserwować zaczerwienienie piasku. To są miejsca gdzie osadziło się stosunkowo więcej ziarn granatu. Granat jest cięższy od kwarcu i na skutek ruchu falującego wody morskiej dochodzi od swoistego sortowania materiału, z którego zbudowana jest plaża. Najczęściej można to zauważyć na podmytym brzegu wału przybrzeżnego, na tym “mini klifie”, gdzie występować może cienka, kilku centymetrowej grubości warstewka czerwonawych ziaren.

Chodźmy dalej w kierunku molo. Po drodze opowiem Ci jeszcze trochę o tym co dzieje się na plaży latem i zimą a także o zwierzętach jakie możesz spotkać na usteckiej plaży.

24. Plaża wschodnia w Ustce

Plaża na wschód od kanału portowego jest bardziej oblegana, tłoczna, więcej tutaj atrakcji związanych z plażowaniem. Zaczyna się od samego falochronu wschodniego a następnie ciągnie na długości całego miasta i dalej do Rowów. Od samego miasta oddzielają plażę wydmy, promenada oraz park uzdrowiskowy pełen drzew, przechodzący im bardziej na wschód w las sosnowy. Im bardziej na wschód, tym bardziej teren się podnosi a plaża zwęża i wydmy przechodzą w urwisty brzeg – klif, podmywany przez wzburzone fale morskie przy okazji każdego sztormu.

Na plażę, w granicach miasta, prowadzi 8 wejść. Te bliżej portu to piaszczyste przejścia przez wydmy, te trochę dalej na wschód, to co raz dłuższe schodki. Zwykle przy wejściach lub w bezpośredniej ich bliskości znajdują się toalety.

Plaża w Ustce latem to miejsce pełne atrakcji. Jest sektor sportowy z oświetlonymi boiskami do piłki plażowej, które co roku goszczą Mistrzostwa Polski w Beach Soccer. Są także boiska do siatkówki plażowej, a dzięki wspaniałej publiczności, co roku organizowane są tutaj Mistrzostwa Polski w Siatkówce Plażowej Mężczyzn. Można wypożyczyć sprzęt pływający. Dla dzieci pełno jest atrakcji typu zjeżdżalnie czy dmuchane konstrukcje do zabawy.

Po plaży kursują sprzedawcy jadła wszelakiego, spośród którego specjalnie warto zakosztować usteckich paluchów. Prawdziwy ustecki paluch to długa na ok 30 cm bułka o miłym pączkowym zapachu, posypana makiem, pulchna. Jest giętka, łatwo się rwie, nie łamie i… szybko znika. Palucha można także dostać w ciastkarni przy ul. Marynarki Polskiej 42.

Prócz tego plaża to także miejsce gdzie sprzedawcy prezentują się jako plażowi twórcy poematów zachwalających sprzedawany towar. Warto się wsłuchać w tą jedyną w swoim rodzaju reklamę, ot na ten przykład:

Lód Bambino jak wiatr halny wzmaga popęd seksualny,
Łyżka sody, szklanka wody, mieszam, mieszam i są lody,
Każda krowa na pastwisku trzyma swego loda w pysku,
Nawet Neptun wyszedł z wody, by spróbować u mnie lody.

albo:

Jagodzianki dwusmakowe: jagodowo – jagodowe,
Jedna pani spać nie mogła – jagodzianka jej pomogła,
Jagodzianki – jagodzianki, dla twej żony i kochanki,
Hej tam ludzie, czy wy śpicie? – jagodzianek nie widzicie?

i jeszcze o piwie:

Nawet Papież w Watykanie pije piwo na śniadanie,
Piwo, piwo napój wszelki, chłodzi gardło, leczy nerki!
Chłopie, chłopie! Nie bądź głupi, niech ci żona piwo kupi.
I prezydent w Białym Domu pije piwo po kryjomu.

Z uwagi na dość częste wiatry pojawiające się w rejonie Ustki, na plaży dość często można spotkać kitesurferów i windsurferów walczących z falami i wiatrem.

Również poza sezonem kąpielowym, który trwa od połowy czerwca do połowy września, plaża w Ustce żyje i dzieje się na niej wiele ciekawych rzeczy. Wspomniane już wiatry dość często powodują prawdziwe burze piaskowe. Pojawiają się one głównie na jesieni.

Kolejną atrakcją są poławiacze bursztynu, którzy zwłaszcza po dniach sztormowych, wychodzą na plażę w poszukiwaniu złota Bałtyku. Specyficznie ubrani mężczyźni w gumowych strojach, ze specjalnymi podbierakami w rękach – tzw. “kosiorami”, chodzą przy brzegu, brodzą w płytkiej wodzie przeszukując wyrzucone na brzeg wodorosty, morszczyny, trawy morskiej. Podobno bursztyn lubi się chować w śmieciach i wodorostach zalegających na dnie morza. Te złoża bursztynu w okolicach Ustki są na tyle duże, że organizowane są na plaży w Ustce Mistrzostwa Polski w Poławianiu Bursztynu. Trochę te Mistrzostwa są naciągane, bo organizatorzy najpierw na wyznaczonym odcinku plaży rozsypują określoną ilość bursztynu a następnie pozwalają go poławiać, ale zawsze to Mistrzostwa Polski. Poławianie odbywa się w różnych kategoriach zorganizowanych dla dzieci, kobiet, mężczyzn, rodzin, dzinnikarzy, VIPów.

Zimą na plaży pojawiają się morsy, ludzie zażywający kąpieli w morzu… zimą. Podobno rewelacyjnie to wpływa na układ krążenia i system odpornościowy. Kto ma ochotę – Ustka zaprasza od jesieni aż do wiosny.

Obecnie wejście na plażę w Ustce jest darmowe ale jeszcze w latach osiemdziesiątych należało za wejście na plażę uiścić opłatę i wykupić bilet.

25. Zwierzęta na plaży

Jesteśmy już bardzo blisko molo i portu. Najwięcej tu będzie ptaków, czas więc trochę o nich opowiedzieć, tym bardziej że plaża wschodnia w pobliżu molo to oficjalna ostoja dla łabędzi.

Na plaży można spotkać przede wszystkim ptaki – głównie większe, drapieżne mewy srebrzyste – sławne usteckie wiedźmy kradnące letnikom frytki i bułki wprost z talerzy oraz mniejsze mewy śmieszki. Na plaży mogą także żerować mewy żółtonogie, podobne do srebrnych ale o zdecydowanie ciemniejszych barwach. Dodatkowo pojawiają się także rybitwy oraz bardziej pospolite ptaki takie jak wrony czy kawki.

Oczywiście nie zabraknie także stałych bywalców takich miejsc – łabędzi, przybywających na ustecką plażę całymi stadami.

Śmieszkę łatwo rozpoznać, jest biało-szara z czarnym łepkiem – jakby miała czarny kaptur. Do tego czerwone nogi i czerwony dziób. Jest rozmiaru mniej więcej gołębia.

Mewę srebrzystą można rozpoznać po wielkości całego ciała, to duże ptaszysko, jak i dużego, masywnego dzioba i… wrednego, drapieżnego wzroku. Ptak ma żółte, cieliste nogi, szare skrzydła, białą głowę, ale tylko w sezonie lęgowym i tylko dorosłe osobniki.

Chodźmy do wejścia numer 3 na plażę, tuż obok Latarni Morskiej. Stamtąd będziemy mieli najbliżej do Róży Wiatrów skąd ruszyliśmy na nasz spacer.

26. Ogródek meteorologiczny

Wychodząc z plaży mijamy po prawej stronie wypłaszczenie terenu na samym czubku wydmy z dziwnymi urządzeniami. To jest ogródek meteorologiczny z aparaturą pomiarową dzięki której meteorolodzy tworzą swoje prognozy pogody.

Istnienie portu w Ustce od dawna wymuszało baczną obserwację pogody i wszelkich zjawisk pogodowych. Dawna żegluga po Bałtyku była mocno uzależniona od warunków pogodowych. Również i dzisiaj prognoza pogody dla statków pływających po Morzu Bałtyckim jest niezwykle istotna. Dodatkowo Ustka w XIX wieku stała się uzdrowiskiem i popularną miejscowością letniskową. Wtedy do grupy ludzi żywo zainteresowanych pogodą dołączyli kuracjusze i letnicy.

Pierwszy posterunek prowadzący pomiary powstał w Ustce jeszcze przed II wojną światową. Po wojnie obserwacje i pomiary prowadziła ekipa polska w obiekcie przy ul. Beniowskiego. W 1997 roku z uwagi na intensywną rozbudowę zabudowań miejskich, zmieniających lokalne uwarunkowania klimatyczne, przeniesiono całą aparaturę pomiarową w sąsiedztwo Latarni Morskiej.

Tutaj, od strony morza, na wydmie powstał ogródek meteorologiczny, w którym zainstalowano wszystkie przyrządy do pomiaru parametrów pogodowych. Z czasem co raz więcej pomiarów podlegało automatyzacji, pojawiały się co raz bardziej skomplikowane, automatyczne urządzenia pomiarowe. W usteckim ogródku meteorologicznym zaczęło brakować miejsca.

W 2020 roku powiększono ogródek meteorologiczny robiąc miejsce na dodatkowe urządzenia pomiarowe, ponieważ urządzenia muszą być rozmieszczone w odpowiedniej odległości od otoczenia i innych przyrządów pomiarowych. Dzięki tej przebudowie stacja meteorologiczna w Ustce stała się stacją pierwszego rzędu. Pojawiły się tak ciekawe urządzenia jak widzialnościomierz, ceilometr – urządzenie mierzące wysokość podstawy chmur za pomocą wiązki laserowej, miernik wysokości pokrywy śnieżnej oraz deszczomierz wagowy działający podobnie jak waga a mierzący ilość opadu atmosferycznego.

No dobrze, kończymy naszą wycieczkę. Mam nadzieję, że podobała Ci się nasza wyprawa. Chodźmy dalej obok Latarni Morskiej do Róży Wiatrów skąd ruszyliśmy na nasz spacer.

Zakończenie wycieczki
Serdecznie dziękuję Ci na wspólnie spędzony czas podczas spaceru po promenadzie i plaży w Ustce. Zapraszam jednocześnie na inne moje wycieczki po najciekawszych miejscach w Ustce i okolicach, które kryją wiele ciekawych miejesc wartych odwiedzenia.

Po zachodniej stronie kanału portowego znajdują się bunkry z ciekawie zorganizowaną trasą zwiedzania. W lasach po zachodniej stronie portu kryje się także mroczny Staw Upiorów. Również i w samym mieście jest wiele ciekawostek – cała willowa dzielnica uzdrowiskowa jest warta odwiedzenia, pośród zabudowy ukrytej w drzewach i krzewach można momentami poczuć się jak uzdrowisku przełomu XIX i XX wieku. Spacer po usteckich uliczkach przeniesie Cię do dawnej osady rybackiej, a na wycieczce dookoła portu poprowadzę Cię do najciekawszych obiektów portowych i opowiem jaką zasadzkę zostawili wycofujący się hitlerowcy na żołnierzy radzieckich w magazynie spirytusu.

Te wszystkie miejsca możesz odwiedzić razem ze mną korzystając z przygotowanych tras wycieczkowych po Ustce i okolicach.

Główny węzeł naszych tras wycieczkowych znajduje się przy Latarni Morskiej, na Róży Wiatrów. Serdecznie zapraszam do wspólnego zwiedzania – Twój przewodnik Genek.

Mapa wycieczki